- Udział TVNSiedem w widowni ogólnopolskiej wynosi 2,5-2,8%, czyli nieco powyżej wyników RTL7 - powiedział Michał Broniatowski, wiceprezes Grupy ITI. - Chcemy utrzymać taki rezultat lub jeszcze go polepszyć - stwierdził zapytany, jaki udział w rynku telewizyjnym zamierza mieć docelowo nowy kanał. Przypomniał też, że TVNSiedem nie jest dostępny z nadajników naziemnych, a osiągnięty wynik sprawia, że jest najczęściej oglądaną polską stacją satelitarną. Nieduży dystans dzieli ją także od TVP3 i TV4.
Grupa ITI nie ujawniła wysokości nakładów, jakie poniosła na uruchomienie nowego kanału. Ich znakomitą większość stanowiła jednak z pewnością wartość aktywów telewizyjnych przejętych po RTL7. Mimo że zarówno spółka-matka tej ostatniej - RTL Group - jak i Grupa ITI są firmami giełdowymi, kwoty transakcji nie ujawniono. Nie wiadomo też, kiedy wg przyjętego biznesplanu nowy kanał ma się stać rentowny. - Dążymy do tego, aby wszystkie spółki Grupy ITI były dochodowe - deklaruje jedynie M. Broniatowski.
Jak podały władze polskiego holdingu, zgodnie ze strategią Grupy ITI oferta programowa obecnej na ekranach od marca TVNSiedem ma być adresowana "do odbiorcy najbardziej poszukiwanego przez reklamodawcę (wg danych AGB stacja ta w pierwszym tygodniu marca miała 1,38-proc. udział w wydatkach na reklamę telewizyjną).
Nowy kanał nie prowadzi zakupów programowych we własnym zakresie, co stanowiłoby dodatkowy koszt, ale czerpie z zasobów TVN. W związku z tym na ramówkę TVNSiedem składają się głównie filmy, seriale i programy rozrywkowe. Z ofertą programową nowa stacja dociera obecnie do 50% gospodarstw domowych.
- Jesteśmy przekonani, że będąc częścią naszej oferty, TVNSiedem szybko stanie się medium bardzo atrakcyjnym dla reklamodawców - stwierdził Piotr Walter, prezes TVN.