Trend nie może
nabrać rozpędu
Wtorkowe zamknięcie WIG20 na poziomie 1324,5 punktu było najniższe od 4 stycznia. Spadek poniżej dołka z 22 lutego, definitywne uporanie się ze wsparciem wyznaczanym przez szczyt z 14 listopada to były sygnały, które powinny zachęcić niedźwiedzie do bardziej zdecydowanych działań. Po zakończeniu ruchu powrotnego w kierunku przełamanej linii trendu wzrostowego i spadku poniżej ostatniego lokalnego dołka tendencja, jeśli wszystko jest z nią w porządku, powinna była przyspieszyć. Po prostu - po zbudowaniu jakieś bazy i wybiciu z niej, powinniśmy mieć do czynienia z tym właściwym trendem, kiedy ceny bez większego wysiłku poruszają się w jednym kierunku.
Takiego przyspieszenia spadków nie tylko nie było, ale mieliśmy za to silny kontratak byków. Nie wytrzymał opór na wysokości 1333 punktów, zamknięta została także wtorkowa luka bessy. To oznacza mniej więcej tyle, że wybicie w dół okazało się fałszywe, skąd wynika, że niedźwiedzie nie mają dość sił, żeby przejąć kontrolę nad trendem. To zmienia krótkoterminowy obraz rynku - w dalszym ciągu aktualny pozostaje trend boczny, zapoczątkowany formalnie dołkiem z 22 lutego. W takiej sytuacji oczekiwałbym na najbliższych sesjach kontynuacji wzrostu, właśnie do górnego ograniczenia tendencji bocznej, wyznaczanego przez szczyt z 8 marca, na wysokości 1407 punktów.
W średnim