Liczba spółek wypłacających dywidendę systematycznie spada w ciągu ostatnich 6 lat. Jeszcze w 1995 r. połowa z notowanych na warszawskiej giełdzie firm miała ambicję, by podzielić się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. W ub.r. na taki krok zdecydowało się już tylko 23% emitentów. Do akcjonariuszy trafiło jednak z tego tytułu ponad 1,35 mld zł, czyli blisko dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.
Banki zarabiają i wypłacają
Należy jednak pamiętać, że na wysokości zadania stanęły przede wszystkim banki (526 mln zł) i dotychczasowy rekordzista polskiego rynku kapitałowego - Frantschach-Świecie (441,5 mln zł). Dużą determinacją w ściąganiu pieniędzy wykazali się wówczas także przedstawiciele Skarbu Państwa.
Wszystko wskazuje na to, że również w tym, jak i w kolejnych latach banki nie zawiodą. Instytucje te zapowiedziały już bowiem przeprowadzenie zmian w strukturze kapitałów, które mają na celu obniżenie funduszy własnych. Tak założony cel można zrealizować m.in. poprzez wypłacenie udziałowcom pokaźnej części zysków, a także skupowanie i następnie umorzenie własnych akcji. W ten sposób banki będą mogły poprawić wskaźnik zwrotu z kapitału (ROE). Jest on jednym z kluczowych parametrów branych przez inwestorów strategicznych pod uwagę przy ocenie efektywności zarządzania.
Prekursorem takich działań jest kierownictwo BRE Banku. Rada nadzorcza zaakceptowała już projekt, zakładający wypłatę dywidendy w wysokości 10 zł na akcję, czyli dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Podobną strategię przyjął zarząd Pekao, któremu udało się osiągnąć w 2001 r. wskaźnik ROE na poziomie 20% i wypracować rekordowy zysk w wysokości 1,261 mld zł. Teraz, po raz pierwszy od czasu prywatyzacji, bank chce przeznaczyć na dywidendę aż połowę tej kwoty, co daje 3,8 zł na akcję.