W poniedziałek na koniec dnia kurs ukształtował się na poziomie 3,6, a kilka godzin wcześniej nawet 4 peso za dolara, co oznaczało ok. 20-procentowy spadek kursu peso od piątku. Policja ustawiła straże w kilku bankach w Buenos Aires i przy kantorach wymiany walut, gdzie przez noc z poniedziałku na wtorek Argentyńczycy ustawili się w długie kolejki. Najwięcej ludzi zebrało się przed bankami, które poprzedniego dnia zawarły z bankiem centralnym porozumienie o utrzymaniu w poniedziałek kursu 2,90 peso za dolara, podczas gdy inne instytucje finansowe sprzedawały dolary po 4 peso. Blisko 3 tys. osób zebrało się przed siedzibą Banco Nacion, największego banku argentyńskiego. Pracownicy banku wydali 300 kartek, na podstawie których osoby te mogły nabyć dolary, podczas gdy chętnych było 10 razy więcej. Pod Banco do Brasil ustawiła się kolejka długości pół kilometra. Spadek peso zrodził obawy, że rząd Duhalde, piątego prezydenta Argentyny od grudnia zeszłego roku, może upaść wskutek nowej fali chaosu w drugiej po Brazylii największej gospodarce południowoamerykańskiej. Wzbudził również przypuszczenia, że prezydentowi nie uda się uzyskać miliardów dolarów pomocy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Rząd argentyński ocenia, że potrzebuje co najmniej 25 miliardów dolarów pomocy na odbudowę pogrążonej w kryzysie gospodarki. MFW warunkuje udzielenie pomocy od podjęcia reform gospodarczych. Wg ekonomistów, Duhalde może rozważyć przywrócenie stałego kursu peso. Rzecznik rządu Anibal Fernandez w komentarzach dla dziennikarzy nie wykluczył tej możliwości. Powiedział, że "prezydent nie jest przywiązany do żadnej szczególnej polityki ekonomicznej".(PAP)