Minęło już kilka lat, odkąd Rupert Murdoch, australijski biznesmen i właściciel medialnego koncernu News Corp., postawił na biurku Zygmunta Solorza walizkę wypchaną kilkoma miliardami (!) dolarów, oferując je w zamian za kontrolę nad Polsatem. Mimo że właścicielowi stacji zapewne trudno się z tym pogodzić, zdaniem analityków, na ofertę w tej wysokości nie ma już co liczyć.
Według analityków Deutsche Banku, Polsat warty jest obecnie 2,7 mld zł. Na potrzeby tej wyceny przyjęli oni, że w 2001 r. stacja odnotowała 720 mln zł przychodów i 70 mln zł zysku netto, a także miała 29-proc. udział w rynku reklamy telewizyjnej i 22-proc. oglądalność.
Biorąc pod uwagę, że możliwości wejścia na rynek telewizyjny w Polsce są ograniczone, a koszt wysoki oraz że perspektywy wzrostu sektora są duże, podmiot chcący na nim zaistnieć powinien rozważyć 50-proc. premię w stosunku do wycen europejskich firm medialnych. Analitycy DB założyli jednak, że Polsat nie jest zadłużony.
Tymczasem według Andrzeja Szymańskiego, analityka DM BIG--BG, po uwzględnieniu zadłużenia, które (jeśli nie spłacono 250 mln zł) wynosi obecnie ok. 300 mln zł, telewizja Polsat warta jest 1,6-1,7 mld zł.
Zgodnie z deklaracjami Z. Solorza, właśnie teraz chce on podzielić się wpływami w Polsacie. W tym celu w lutym do wybranych kontrahentów trafiło memorandum, w którym zaoferowano im nabycie mniejszościowego pakietu telewizji.