Najbardziej interesował analityków poziom eksportu w lutym. Większość spodziewała się, iż będzie się on nadal pogarszał, m.in. wskutek złej koniunktury na świecie. I rzeczywiście - eksport spadł do 2,2 mld USD, gdy jeszcze miesiąc wcześniej był wyższy o 100 mln USD, a w październiku ub.r. przekraczał 2,7 mld USD.
- Te dane nie stanowią większej niespodzianki - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Można się było spodziewać, iż eksport będzie cierpiał z powodu spowolnienia gospodarczego na świecie. Poza tym, rok temu w lutym też nastąpił spadek.
Spadł, i to mocno, import - takiego poziomu, jak w lutym (niespełna 3 mld USD) nie obserwowano od dawna. Ekonomistka Banku Handlowego uważa, iż taki wynik wskazuje, iż tak naprawdę nadal nie ma ożywienia gospodarczego. Jednak, zdaniem Piotra Bielskiego, ekonomisty BZ WBK, ten wynik jest lepszy niż można by oczekiwać. - Jeszcze miesiąc wcześniej spadek wartości importu, liczony rok do roku, przekraczał 14% - powiedział. - Teraz jest to ok. 4,5% spadku. Widać więc, iż dynamika importu się stabilizuje.
Według niego, przy wysokim tempie wzrostu sprzedaży detalicznej wartość importu będzie się powiększała. A na podobny wzrost w eksporcie przyjdzie poczekać nieco dłużej.
Na dodatek, w lutym znacznie pogorszyły się obroty niesklasyfikowane (obejmujące handel przygraniczny oraz obroty walutami w kantorach) - wpływy z tego źródła wyniosły zaledwie 84 mln USD, podczas gdy miesiąc wcześniej było to 250 mln USD. Analitycy mieli problem z wyjaśnieniem tego zjawiska - pojawiły się nawet teorie, iż to skutek zwiększenia akcyzy na auta używane. Importerzy tych samochodów masowo kupowali euro, co znacznie pogorszyło saldo tych obrotów. Innym wytłumaczeniem może być fakt, iż Polacy, którzy wcześniej masowo sprzedawali marki czy franki przed wprowadzeniem euro, teraz zaczęli kupować wspólną walutę.