"Przewróciło się - niech leży, zanim stęchnie - to długo jeszcze,...,, ja tym widokiem się napieszczę" - śpiewa lekarz Kuba Sienkiewicz. Stan bezruchu jest dla niektórych stanem błogosławionym i wielce pożądanym. Tkwienie w nim sprawia im wielką przyjemność. Z pewnością jednak za marazmem nie przepadają giełdowi inwestorzy. Dla nich przeciągający się na giełdzie trend boczny to męczarnia. Brak ruchu cen może doprowadzić aktywnego tradera do głębokiej depresji. Szuka więc takich akcji i instrumentów, których kursy ciągle się w trakcie sesji zmieniają. Spółki płynne to okazja do zarobku i tylko takimi się interesuje. Firmy mało płynne, na których nic się nie dzieje, są mu zupełnie niepotrzebne. Niestety, tych drugich przybywa. One po prostu na giełdzie są, bo kiedyś miały swoje "5 minut" i na nią weszły. Gorzej z wyjściem. Bo procedury, bo obowiązek ogłaszania wezwań, bo konieczność zwoływania w tym celu walnego. Lepiej więc trwać w bezruchu. Obecnie większość z nich jest w głębokiej hibernacji i wygląda na to, że wszyscy łącznie z GPW już się do tego stanu przyzwyczaili. Zapomniane nie tylko przez inwestorów, ale i media spółki w większości ograniczają swoją aktywność do przesyłania raportów finansowych. Powoli wszyscy przyzwyczajamy się do fikcji i udawania, że mamy nieźle prosperujący i szeroki rynek kapitałowy.
Bo czyż nie jest fikcją m.in:
- notowanie na CeTO "aż" 20, a na GPW "aż" 228 spółek. Jeśli umówimy się, że pod pojęciem notowanie rozumiemy umieszczanie nazwy firmy w codziennej tabeli notowań, to nie. Tymczasem dzienny obrót na rynku CeTO jest obecnie bliski zeru. Niestety, pomimo wysiłku animatorów "umarło" także kilkadziesiąt spółek na GPW.
- podział giełdowego parkietu na rynek podstawowy, równoległy i wolny. Inwestorzy nie przywiązują obecnie do tego żadnego znaczenia. Podobnie zobojętniało to emitentom, gdyż nikt się nie stara o przenosiny na wyższy parkiet. Rynek podstawowy nie kojarzy się już z prestiżem, gdyż utrzymywane są na nim spółki nie spełniające nawet wymogów rynku równoległego (np. Netia, Ocean, Best). Najważniejszy zarówno dla emitenta, jak i inwestora jest system notowań, do jakiego zostały zakwalifikowane akcje,
- notowanie zapomnianych spółek na fixingu, co tylko dodatkowo pogłębia ich marginalizację,