W 2001 r., według danych Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, przypis składki brutto krajowych zakładów ubezpieczeń wzrósł o 7,41%, do wartości 22,38 mld zł. Jeżeli zestawimy to z poziomem inflacji średniorocznej (5,5%) okaże się, że zakłady zebrały realnie tylko 1,9% więcej składek niż w 2000 r. Prawda jest brutalna - ubezpieczenia nie są tym, co Polacy zamierzają kupić w pierwszej kolejności, rezygnując np. z konsumpcji.
Rozwojowi sektora ubezpieczeń nie sprzyja spadek dynamiki wzrostu PKB, a więc poziomu zamożności społeczeństwa. Perspektywy na ten rok także nie są różowe. Według ministra finansów Marka Belki, w tym roku PKB wzrośnie zaledwie o 1,7%. Co gorsza, system finansów państwa jest, poprzez udział tzw. wydatków sztywnych, skoncentrowany na tym, jak wydać pieniądze, a nie jak je skutecznie pomnażać. Jeśli się to nie zmieni, możemy zapomnieć, że szybko uda się skrócić dystans, jaki dzieli nas od np. Irlandii czy Portugalii, a więc krajów średniozamożnych. Oczywiście, będzie to miało negatywny wpływ na rozwój sektora ubezpieczeniowego w Polsce
Tajemnica sukcesu
Paradoksalnie, mimo słabnących przychodów ze sprzedaży, zagregowany wynik finansowy netto sektora był dodatni i wyniósł 1,09 mld zł. Oznacza to, że w porównaniu z końcem 2000 r. zwiększył się dwukrotnie. Na ten "rekordowy" wynik (sama grupa PZU miała przecież ponad miliard zysku netto) złożył się zysk finansowy 27 zakładów w wysokości 1,66 mld zł oraz strata finansowa 42 zakładów na łączną kwotę 0,57 mld zł. Jak widać, większość firm ciągle jest pod kreską, a jeśli już niektóre z nich osiągają zyski, to najczęściej oscylują one w okolicach zera.
Jeszcze gorszy obraz wyłania się z analizy wyników technicznych, które pokazują, czy spółki zarabiają na swojej podstawowej działalności czy też nie. Według PUNU, krajowe zakłady ubezpieczeń wykazały po 2001 r. łącznie dodatni wynik techniczny na udziale własnym z działalności ubezpieczeniowej bezpośredniej oraz reasekuracji. Wyniósł on 58,56 mln zł. Na ten "sukces" złożyło się 1,12 mld zł zysku technicznego 13 zakładów oraz 1,06 mld zł straty 56 pozostałych towarzystw. Niewesoło. Skąd więc wzięła się niespodziewana eksplozja wyniku netto sektora? Odpowiedź jest prosta: z przychodów z lokat. Ich udział w przychodach ogółem zwiększył się bowiem o 1,8 pkt. proc., udział przychodów ze składek zarobionych na udziale własnym spadł zaś o 2,43 pkt. proc., do 74,79%.