Reklama

Czarne chmury nad inwestycjami?

Ubiegły rok był dla ubezpieczycieli rekordowy pod względem przychodów z lokat. Wysokie rynkowe stopy procentowe oraz duża podaż skarbowych papierów wartościowych o atrakcyjnych rentownościach, wynikająca z dużych potrzeb pożyczkowych państwa, spowodowały, że do kasy towarzystw wpłynęło przeszło 1,1 mld zł więcej niż w 2000 r. Miało to zbawienny wpływ na wynik finansowy netto sektora. Jednak ten rok nie musi być już tak udany.

Publikacja: 09.04.2002 09:36

W 2001 r., według danych Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, przypis składki brutto krajowych zakładów ubezpieczeń wzrósł o 7,41%, do wartości 22,38 mld zł. Jeżeli zestawimy to z poziomem inflacji średniorocznej (5,5%) okaże się, że zakłady zebrały realnie tylko 1,9% więcej składek niż w 2000 r. Prawda jest brutalna - ubezpieczenia nie są tym, co Polacy zamierzają kupić w pierwszej kolejności, rezygnując np. z konsumpcji.

Rozwojowi sektora ubezpieczeń nie sprzyja spadek dynamiki wzrostu PKB, a więc poziomu zamożności społeczeństwa. Perspektywy na ten rok także nie są różowe. Według ministra finansów Marka Belki, w tym roku PKB wzrośnie zaledwie o 1,7%. Co gorsza, system finansów państwa jest, poprzez udział tzw. wydatków sztywnych, skoncentrowany na tym, jak wydać pieniądze, a nie jak je skutecznie pomnażać. Jeśli się to nie zmieni, możemy zapomnieć, że szybko uda się skrócić dystans, jaki dzieli nas od np. Irlandii czy Portugalii, a więc krajów średniozamożnych. Oczywiście, będzie to miało negatywny wpływ na rozwój sektora ubezpieczeniowego w Polsce

Tajemnica sukcesu

Paradoksalnie, mimo słabnących przychodów ze sprzedaży, zagregowany wynik finansowy netto sektora był dodatni i wyniósł 1,09 mld zł. Oznacza to, że w porównaniu z końcem 2000 r. zwiększył się dwukrotnie. Na ten "rekordowy" wynik (sama grupa PZU miała przecież ponad miliard zysku netto) złożył się zysk finansowy 27 zakładów w wysokości 1,66 mld zł oraz strata finansowa 42 zakładów na łączną kwotę 0,57 mld zł. Jak widać, większość firm ciągle jest pod kreską, a jeśli już niektóre z nich osiągają zyski, to najczęściej oscylują one w okolicach zera.

Jeszcze gorszy obraz wyłania się z analizy wyników technicznych, które pokazują, czy spółki zarabiają na swojej podstawowej działalności czy też nie. Według PUNU, krajowe zakłady ubezpieczeń wykazały po 2001 r. łącznie dodatni wynik techniczny na udziale własnym z działalności ubezpieczeniowej bezpośredniej oraz reasekuracji. Wyniósł on 58,56 mln zł. Na ten "sukces" złożyło się 1,12 mld zł zysku technicznego 13 zakładów oraz 1,06 mld zł straty 56 pozostałych towarzystw. Niewesoło. Skąd więc wzięła się niespodziewana eksplozja wyniku netto sektora? Odpowiedź jest prosta: z przychodów z lokat. Ich udział w przychodach ogółem zwiększył się bowiem o 1,8 pkt. proc., udział przychodów ze składek zarobionych na udziale własnym spadł zaś o 2,43 pkt. proc., do 74,79%.

Reklama
Reklama

Rośniemy w siłę

Sektor ubezpieczeniowy, dzięki pieniądzom klientów (starzenie się portfela zakładów ubezpieczeń na życie, a w związku z tym wzrost rezerw na pokrycie zobowiązań) oraz właścicieli towarzystw (np. idące w setki milionów złotych dokapitalizowania Ergo Hestii i Warty), wyraźnie krzepnie finansowo. Na koniec grudnia 2001 r. wartość sumy bilansowej krajowych zakładów ubezpieczeń ogółem wyniosła 47,28 mld zł. W porównaniu z końcem 2000 r. wzrosła o 9,35 mld zł (24,66%!). W tym suma bilansowa zakładów ubezpieczeń majątkowych i pozostałych osobowych wyniosła 20,9 mld zł (wzrost o 3,37 mld zł, czyli 19,19%), zakładów ubezpieczeń na życie zaś wzrosła o 5,99 mld zł, do 26,38 mld zł. (29,37%).

W strukturze aktywów sektora ubezpieczeniowego największą pozycję stanowią niezmiennie lokaty - 88,3%. Na koniec grudnia ub.r. suma pozycji "lokaty" i "lokaty funduszów ubezpieczeń na życie na rachunek i ryzyko ubezpieczającego" (ubezpieczenia unit linked) wynosiła 41,62 mld zł. W ciągu roku wzrosły więc o 8,95 mld zł (27,39%). Przy tym wartość lokat zakładów ubezpieczeń na życie wyniosła 24,82 mld zł (wzrost o 31,06%), zakładów majątkowych i pozostałych osobowych zaś - 16,80 mld zł (wzrost o 22,33%).Bezpieczne inwestycje

Ustawa o działalności ubezpieczeniowej narzuca na zakłady wymóg utrzymania wystarczającej płynności finansowej lokat, przy dążeniu do maksymalizacji bezpieczeństwa i rentowności lokowanych środków. Owo dążenie do zapewnienia bezpieczeństwa w długim horyzoncie inwestycyjnym powoduje, że niezmiennie największą pozycję w portfelu inwestycyjnym zakładów ubezpieczeń stanowią dłużne papiery wartościowe i inne papiery wartościowe o stałej kwocie dochodu. Na koniec grudnia 2001 r. ich udział wynosił aż 77,5%, co oznacza wzrost o 8,21 pkt. proc. w porównaniu z początkiem ub.r. Tak gwałtowna zmiana struktury portfela inwestycyjnego jest najprawdopodobniej skutkiem ubiegłorocznych wysokich rynkowych stóp procentowych oraz dużej podaży skarbowych papierów wartościowych o atrakcyjnych rentownościach, wynikająca z dużych potrzeb pożyczkowych państwa.

Wzrost udziału papierów o stałej kwocie dochodu odbił się oczywiście na poziomie pozostałych lokat. Udział inwestycji w akcje, udziały, inne papiery wartościowe o zmiennej kwocie dochodu oraz jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych zmniejszył się o 5,5 pkt. proc., do 6,85%. Spadek jest zrozumiały ze względu na uszczelnienie przez resort finansów przepisów podatkowych odnoszących się do zysków z zamkniętych inwestycyjnych funduszy dywidendowych. Zniwelowanie 10 pkt. różnicy w opodatkowaniu spowodowało masowe wygaszanie umów, a środki uzyskane po likwidacji lokowane były najczęściej w papiery emitowane przez Skarb Państwa. W porównaniu z początkiem 2001 r. ucierpiały również inwestycje w depozyty bankowe, które zmniejszyły się o 1,58 pkt. proc., do 6%. Nie ma co się dziwić, skoro banki chętniej obniżały oprocentowanie depozytów, niż kredytów.

Z kolei inwestycje w akcje i udziały jednostek stowarzyszonych stanowiły 5,26% inwestycji zakładów ogółem, co oznacza spadek o 0,5 pkt. proc.

Reklama
Reklama

Różne strategie

Różnice w prowadzeniu polityki inwestycyjnej dostrzeżemy, jeśli przyjrzymy się oddzielnie portfelom inwestycyjnym zakładów ubezpieczeń na życie oraz zakładów ubezpieczeń majątkowych i pozostałych osobowych. Wynikają one oczywiście z różnicy prognozowanych okresów zapadalności zobowiązań. W ubezpieczeniach na życie jest ona przynajmniej kilkakrotnie dłuższa, ze względu na charakter tych polis. W związku z tym udział dłużnych papierów wartościowych i innych papierów wartościowych o stałej kwocie dochodu w portfelu zakładów ubezpieczeń na życie jest zawsze wyższy niż dla pozostałego rynku. Na koniec 2001 r. wynosił on 83,35% (18,12 mld zł!) i wzrósł o 1,56 pkt. proc. Zwiększeniu, już w niewielkim stopniu, uległy również inwestycje w akcje, udziały, inne papiery wartościowe o zmiennej kwocie dochodu oraz jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych o 0,12 pkt. proc., do 6,17%, a także inwestycje w nieruchomości (o 0,04 pkt. proc., do 1,4%). Spadek udziału odnotowały za to inwestycje w lokaty terminowe w instytucjach finansowych (z 3,39% do 3,21%) oraz w akcje i udziały w jednostkach zależnych i stowarzyszonych (z 4,33% do 3,68%).

Znacznie bardziej dynamiczne zmiany zachodziły w portfelu inwestycyjnym zakładów ubezpieczeń majątkowych. W ubiegłym roku towarzystwa te postawiły wyraźnie na dłużne papiery wartościowe i inne papiery wartościowe o stałej kwocie dochodu. Wprawdzie ich udział w portfelu był znacznie niższy niż w przypadku zakładów ubezpieczeń na życie i wyniósł 69,93%, ale zwiększył się w ciągu roku aż o 16,1 pkt. proc.! Wartość środków zainwestowanych w ten rodzaj lokat wzrosła z 7,39 mld zł do 11,72 mld zł. Tak gwałtowny przyrost odbył się oczywiście kosztem pozostałych rodzajów lokat. Udział inwestycji w akcje, udziały, inne papiery wartościowe o zmiennej kwocie dochodu oraz jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych spadł z 20,14% do 7,74%. Lokaty terminowe w instytucjach finansowych stanowiły 9,61% ogółu lokat, wobec 12,76% na początku 2001 r. Niewielki spadek udziałów odnotowano w pozycjach akcje i udziały w jednostkach zależnych i stowarzyszonych (z 7,53% do 7,31%) oraz nieruchomości (z 3,89% do 3,48%).

Ciemny horyzont

inwestycyjny

Analitycy przestrzegają, że struktura portfela inwestycyjnego, zdominowana przez dłużne papiery wartościowe o stałej kwocie dochodu, może być w tym roku źródłem napięć w polityce inwestycyjnej zakładów ubezpieczeń i negatywnie wpłynąć na jej efektywność.

Reklama
Reklama

Po pierwsze nie ma co liczyć na porównywalnie dużą i rozłożoną równomiernie w czasie obniżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Zakłady mogą zatem raczej zapomnieć o równie zyskownej, jak to miało miejsce w 2001 r., grze pod redukcję stóp procentowych banku centralnego. Oczywiście, utrzymanie, dzięki ostrożnej polityce RPP, wysokich nominalnych stóp procentowych przy jednoczesnej dużej podaży skarbowych papierów wartościowych, wynikającej z dużych potrzeb pożyczkowych państwa, może ten czynnik ryzyka znacznie zmniejszyć, ale... No właśnie, wielką niewiadomą jest w tym roku inflacja. Obecna ekipa rządząca jest zdeterminowana, aby poprzez zwiększenie popytu wewnętrznego pobudzić słabnący wzrost gospodarczy. Nieustanna, na szczęście na razie tylko werbalna, presja na RPP, aby obniżyła stopy procentowe, może, przy utrwalającej się niezłomności członków Rady, przerodzić się we frontalny atak, którego skutkiem będzie zmiana ustawy o Narodowym Banku Polskim. Według projektu złożonego przez koalicyjne PSL, Rada miałaby, obok dbałości o wartość pieniądza, aktywnie wspierać rząd w zwiększaniu tempa rozwoju gospodarczego i zmniejszaniu poziomu bezrobocia. Hasła to wzniosłe, ale ci, którzy je głoszą, zapominają, że finansowanie rozwoju poprzez zwiększanie zadłużenia (potanienie, dzięki obniżkom realnych stóp procentowych, kosztów pozyskania kredytu ma skłonić osoby fizyczne i przedsiębiorców do tego, aby chętniej zaciągali pożyczki) grozi nawrotem do wysokiej inflacji. A to, jak wiadomo, uderzy w tych, którzy kupowali dłużne papiery wartościowe o stałej kwocie dochodu, gdyż inflacja pożre ich marże odsetkowe. O tym, jak bolesne finansowo może być to doświadczenie, ubezpieczyciele przekonali się przed dwoma laty, kiedy po serii obniżek stóp procentowych, doszło do nawrotu inflacji.

Niepewność co do prognozowanego poziomu inflacji jest tym większa, że nadal nie wiemy, czy amerykańska krucjata przeciw terrorystom nie spowoduje szoków zewnętrznych, np. gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej.

* Od 1 kwietnia PUNU został zastąpiony przez Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama