"Wtorek na rynku międzybankowym był bardzo spokojny, złoty rano trochę osłabł, ale było to w dużej mierze efektem wczorajszego zamykania pozycji po tym, jak niektóre banki nabyły euro" - powiedział PAP Witold Woźniak, szef dealerów Deutsche Bank Polska. "Rynek rynek otworzył się trochę nerwowo, powyżej 4,10 zł za dolara i dotarł nawet do poziomu 4,1080. Jednak ta sytuacja nie potrwała długo, nerwowość ustała i około godz. 10-11 byliśmy już poniżej 4,10 zł za dolara" - dodał Woźniak. W jego opinii, kurs złotego przez większość dnia podążał za zmianami na rynku euro/dolar. "Na naszym rynku nie ma szczególnych bodźców, które mogłyby teraz osłabić lub wzmocnić złotego. Od kilku tygodni na rynku odczuwalny jest marazm i ciągle oczekujemy na nowe dane makroekonomiczne, które mogłyby pokazać, czy pogłębiamy recesję, czy też próbujemy się z niej wydobyć" - powiedział szef dealerów DB Polska. "Czekamy na bardziej zdecydowane wskaźniki ekonomiczne, gdyż wzrost inflacji raczej nam nie grozi, mimo rosnących cen paliw. Wydaje się, że ten marazm może potrwać do końca kwietnia, gdy będziemy mieć posiedzenie RPP i być może wówczas ożywi się handel na rynku" - dodał Woźniak. Szef dealerów Deutsche Bank Polska wskazuje na małą aktywność inwestorów i obroty na rynku międzybankowym nieprzekraczające kilkuset milionów dolarów dziennie. W piątek Narodowy Bank Polski opublikuje dane o podaży pieniądza w marcu. Począwszy od marca 2002 roku NBP zmienia definicję podaży pieniądza, dostosowując ją do standardów obowiązujących w krajach zrzeszonych w Europejskim Systemie Banków Centralnych. "Inwestorzy czekają na te dane i wszystko wskazuje na to, że zmniejszą one szanse na cięcia stóp procentowych, gdyż wciąż spada dynamika depozytów i jednocześnie rośnie ilość pieniądza gotówkowego" - powiedział Marek Zuber, analityk BPH PBK SA. Rada Polityki Pieniężnej zbiera się na dwudniowym posiedzeniu w dniach 24-25 kwietnia.

(PAP)