Na NWZA Yawalu, które odbyło się 15 grudnia, Edmund Mzyk zarejestrował 2 833 154 głosów (czyli 37%) i nie przekazywał do 10 kwietnia br. żadnych informacji o zmianie swojego udziału. Tymczasem zgodnie z art. 147 Prawa o publicznym obrocie, akcjonariusze uprawnieni do wykonywania ponad 10% głosów spółki powinni zawiadamiać o każdej zmianie swojego zaangażowania wynoszącej co najmniej 2% głosów. Na przekazanie spółce, KPWiG i UOKiK stosownej informacji mają oni wówczas 4 dni od dnia dokonania zapisu na rachunku papierów wartościowych.

W przypadku transakcji pakietowej (a w taki sposób E. Mzyk sprzedał akcje 21 stycznia br.) maksymalny okres rozliczenia jest co prawda dłuższy niż w normalnym trybie sesyjnym, ale i tak ograniczony do 30 dni.

- Transakcje pakietowe nie są objęte funduszem gwarantowanych rozliczeń i stąd dopuszczalne są dłuższe procedury. W praktyce sytuacje, że któraś ze stron nie dostarcza uzgodnionej kwoty pieniędzy czy też walorów, są jednak bardzo rzadkie. W takich przypadkach KDPW mogłoby jednak zawiesić rozliczenie transakcji i przeprowadzić je dopiero, gdy kontrahenci wypełnią wzajemne zobowiązania - powiedział PARKIETOWI Mirosław Szczepański, zastępca dyrektora działu notowań GPW.

W przypadku transakcji przeprowadzonej przez E. Mzyka nie ma jednak mowy o jakichkolwiek wyjątkowych okolicznościach, co sam zainteresowany przyznaje. - Było to po prostu niedopatrzenie z mojej strony i innego komentarza w tej sprawie nie mam - stwierdził szef rady nadzorczej Yawalu.

Wątpliwości budzi jednak także forma komunikatu o transakcji przesłanego przez spółkę 10 kwietnia. Podano w nim liczbę akcji, jaka w jej wyniku zmieniła właściciela i ich udział w kapitale oraz głosach, a także cenę za walor (6 zł). Zabrakło jednak danych o aktualnym stanie akcji posiadanych przez Edmunda Mzyka (obowiązek taki również wynika z ustawy). W rozmowie z PARKIETEM stwierdził on, że nie pamięta, ile dokładnie walorów Yawalu ma zapisanych na swoim rachunku.