Dzisiejsza sesja dostarczyła wielu emocji oraz okazji do zarobku dla graczy preferujących grę w czasie jej trwania. Notowania rozpoczęły się na poziomie zbliżonym do poprzedniego zamknięcia. Było to małe zaskoczenie, bo dobra sesja w USA pozwalała liczyć na coś więcej. Przed południem popyt trzymał się dzielnie i nawet próbował wybicia górą z konsolidacji, która przybrała kształt trójkąta.

Niestety, wybicie okazało się pułapką. Kontraktom udało się ustanowić maksimum sesji przy 1362 pkt. tylko po to, by szybko wrócić w obręb trójkąta. Fałszywe wybicie było dla sporej grupy graczy powodem do zamykania długich pozycji. W podjęciu decyzji pomocna też była słabość kilku kluczowych spółek na rynku kasowym, z TP SA na czele. Rynek akcji trzymał się jedynie dzięki mocnemu sektorowi bankowemu. To jednak zaczęło nie wystarczać i indeks powoli tracił na wartości. Reakcja kontraktów była natychmiastowa. Silny spadek i minimum na 1339 pkt. Wartość bazy dochodziła miejscami do prawie -20 pkt., co wyraźnie pokazuje, jakie w tamtej chwili było nastawienie inwestorów na rynku kontraktów. Warto zauważyć, że spadek został zahamowany na poziomie naszej średniej kroczącej. Jak widać, byki jeszcze nie skapitulowały.

Sytuacja techniczna zbytnio się nie zmieniła. Nadal jesteśmy nad średnią, która wciąż rośnie. Trend ma charakter wzrostowy, na co wskazuje jego linia oparta na dwóch ostatnich dołkach. Można więc przyjąć, że byki nadal mają przewagę, choć trzeba przyznać, że dziś wyraźnie się ona zmniejszyła. Zasadne będzie założenie, że przewaga ta spadnie do zera w przypadku pokonania przez wykres cen kontraktów wspomnianej linii trendu. Do tej chwili pozycją "domyślną" nadal jest pozycja długa. Jeśli komuś ona nie odpowiada, może pozostać poza rynkiem w oczekiwaniu na poważniejsze sygnały przewagi popytu.