Ostatnia sesja tygodnia przyniosła znaczącą przecenę największych polskich spółek, co przełożyło się na spadek indeksu o 1,56%. Nie zmienia to jednak generalnej oceny rynku, a korekcyjny trend boczny pomiędzy 1300 - 1400 pkt. trwa nadal i niewiele wskazuje na to aby szybko się zakończył. Szczególnie nieprzyjemne dla posiadaczy akcji było pierwsze pół godziny notowań, kiedy to WIG20 szybko spadł do poziomu 1328 pkt, gdzie znalazł wsparcie i utworzył niewielką formację podwójnego dna. Wzrost obrotów, jaki zaobserwowaliśmy już podczas czwartkowej sesji, i utworzona niewielka formacja zasłony ciemnej chmury, sugerują, że duża część inwestorów wykorzystała zryw byków z początku tygodnia do pozbycia się akcji.

MACD wyhamował wzrost tuż poniżej linii równowagi i jeśli popytowa strona chce na dobre odzyskać kontrolę nad sytuacją, to musi koniecznie doprowadzić do przebicia tej linii. RSI, a także Momentum nadal znajdują się w stanie równowagi, nie dając czytelnych sygnałów czy to sprzedaży, czy kupna. Podobnie, choć minimalnie lepiej prezentuje się CCI czy też Ultimate. Trochę optymizmu nadal wnosi ROC. Bardzo interesująco prezentują się dwa inne stosunkowo pewne wskaźniki, DMI i wygładzony RSI, na których utrzymują się wygenerowane kilka sesji wcześniej pozytywne sygnały.

Ostatnie trzy miesiące na wykresie WIG20 to, stosunkowo łagodna korekta wzrostów, która swą budową przypomina klin zniżkujący. Formacja ograniczona jest od góry linią łączącą szczyty z 25 stycznia i 8 marca, a od dołu prostą poprowadzoną przez dołki z 22 lutego i 4 kwietnia. Do pełnego ukształtowania figury konieczny byłby jeszcze jeden spadek w okolice 1300 pkt. Przebicie jednego z ramion klina powinno dać odpowiedź co do dalszego rozwoju sytuacji.

Tragedii nie będzie, dopóki nie zamknięte pozostaje okno hossy z początku roku, rozlokowane tuż poniżej 1300 pkt. To w zasadzie ostatni poziom obrony średnioterminowego trendu wzrostowego. Sygnałem kupna będzie dopiero wzrost do poziomu 1378 pkt. i zamknięcie okna bessy z 12 marca.