Warszawska spółka handlowa Ocean z ogromnymi problemami boryka się już od dwóch lat. Zaczęło się od aresztowania jej głównego akcjonariusza i ówczesnego prezesa - Wiesława Malinowskiego. Kilka miesięcy później pojawiły się pierwsze informacje o znacznym pogorszeniu kondycji finansowej.
A jeszcze w 1999 roku Ocean zarobił na czysto 8,9 mln zł. Wynik ten wypracowano przy przychodach blisko 227 mln zł. Później jednak było już tylko gorzej, i to o wiele.
Pojawiły się pierwsze wnioski o upadłość przedsiębiorstwa. Początkowo składały je banki. Swoje roszczenia zgłaszał również urząd podatkowy. Z tych sytuacji udało się jeszcze spółce wyratować.
Rok 2001 - według pierwotnych wyliczeń - zakończono stratą w wysokości 80,6 mln zł. Straty w głównej mierze wiązane były z kosztami finansowymi oraz tworzeniem rezerw na przeterminowane należności. Jednocześnie spółka ograniczyła radykalnie swoją działalność. Przychody za miniony rok ledwo przekroczyły 8 mln zł.
Już w tym roku Ocean doznał kolejnej porażki. Przegrał bowiem przed Naczelnym Sądem Administracyjnym spór z fiskusem, dotyczący około 25 mln zł. Urząd skarbowy agrumentował, iż grupa kapitałowa, którą współtworzy Ocean, wykorzystała specyficzne przepisy dotyczące zakładów pracy chronionej.