Słynący z dyskrecji Szwajcarzy spotkają się zapewne na korytarzach tej instytucji z kolegami z innych banków, m.in. Merrill Lyncha. Szef działu obligacji ML Tim Manna nie zgadza się z podanymi przez bank powodami zwolnienia z pracy (zarzucono mu zły nadzór nad grupą młodych analityków, co zaowocowało kilkoma nieudanymi operacjami), z kolei handlujący akcjami Stephen Fairholme kwestionuje wysokość odprawy (500 tys. funtów).
Wizyta w High Court grozi w najbliższym czasie także prawnikom banku inwestycyjnego Dresdner Kleinwort Wasserstein (wchodzi w skład grupy niemieckiego ubezpieczeniowego potentata Allianz). Andrew Curran, niegdyś gwiazda działu obligacji w Kleinwort Benson, poszedł w odstawkę po fuzji swojej firmy z bankiem Wasserstein Perella. W wrześniu 2001 r. sam zrezygnował z pracy, żądając 1 mln funtów odszkodowania. Prawnicy Dresdnera zabiegają na razie o polubowne załatwienie sporu.
Banki ciągane są po sądach z różnych powodów, ale jedno jest pewne - dzieje się to w wyjątkowo niekorzystnych dla nich czasach. Wszystkim spadają zyski, wszystkie szukają oszczędności redukując personel. Szacuje się, że w ub.r. pracę straciło w londyńskim City ok. 10 tys. osób. - Wprawdzie kosztowne sądowe potyczki to ostatnia rzecz, jakiej banki obecnie potrzebują, ale wkrótce możemy być świadkami znacznie bardziej spektakularnych spraw niż te już zapowiadane - twierdzi Jane Mann, szefowa brytyjskiego stowarzyszenia obrońców praw pracowniczych.
- Jeszcze nigdy nie byliśmy tak zapracowani. Praktycznie co tydzień rozpoczynamy kolejną sprawę, przy czym większość udaje nam się zakończyć ugodą na drodze pozasądowej, w zaciszu gabinetów. Banki dbają bowiem o prestiż i niezbyt zależy im na wyciąganiu niektórych tajemnic na światło dzienne - przyznaje w rozmowie z "Handelsblattem" Charles Ferguson z Kancelarii Prawniczej Ferguson Solicitors, która ma na koncie kilka prestiżowych spraw wygranych przed sądem najwyższym. Potwierdzają to oficjalne statystyki. Według brytyjskiego Ministerstwa Handlu, liczba spraw związanych z łamaniem prawa pracy wzrosła w 2001 r. w porównaniu z rokiem poprzednim o 25%, do 130 tys.
Punktem przełomowym w sprawach związanych z branżą bankową był proces przeciwko Nomura Bank z 2000 r. Japońska firma odmówiła wówczas wypłaty premii Stevenowi Clarkowi, uznając, że jako jeden z najbardziej skutecznych maklerów londyńskiego oddziału zarobił już wystarczająco dużo (jego roczne dochody sięgały 16 mln funtów). Sąd najwyższy stwierdził, że banki nie mają prawa odmawiać wypłaty premii z "irracjonalnych powodów".