Reklama

Pokrzywdzeni analitycy bronią swoich praw

Anthony White był przez wiele lat cenionym maklerem w amerykańskim banku inwestycyjnym Paine Webber. Po jego przejęciu przez szwajcarski UBS Warburg stał się jedną z ofiar odchudzania personelu. Bank zwolnił go jednak w taki sposób, aby uniknąć wypłaty rocznej premii w wysokości 400 tys. funtów szterlingów (ok. 630 tys. euro). Sprawa czeka obecnie na ostateczne rozstrzygnięcie w londyńskim sądzie najwyższym (High Court).

Publikacja: 19.04.2002 09:26

Słynący z dyskrecji Szwajcarzy spotkają się zapewne na korytarzach tej instytucji z kolegami z innych banków, m.in. Merrill Lyncha. Szef działu obligacji ML Tim Manna nie zgadza się z podanymi przez bank powodami zwolnienia z pracy (zarzucono mu zły nadzór nad grupą młodych analityków, co zaowocowało kilkoma nieudanymi operacjami), z kolei handlujący akcjami Stephen Fairholme kwestionuje wysokość odprawy (500 tys. funtów).

Wizyta w High Court grozi w najbliższym czasie także prawnikom banku inwestycyjnego Dresdner Kleinwort Wasserstein (wchodzi w skład grupy niemieckiego ubezpieczeniowego potentata Allianz). Andrew Curran, niegdyś gwiazda działu obligacji w Kleinwort Benson, poszedł w odstawkę po fuzji swojej firmy z bankiem Wasserstein Perella. W wrześniu 2001 r. sam zrezygnował z pracy, żądając 1 mln funtów odszkodowania. Prawnicy Dresdnera zabiegają na razie o polubowne załatwienie sporu.

Banki ciągane są po sądach z różnych powodów, ale jedno jest pewne - dzieje się to w wyjątkowo niekorzystnych dla nich czasach. Wszystkim spadają zyski, wszystkie szukają oszczędności redukując personel. Szacuje się, że w ub.r. pracę straciło w londyńskim City ok. 10 tys. osób. - Wprawdzie kosztowne sądowe potyczki to ostatnia rzecz, jakiej banki obecnie potrzebują, ale wkrótce możemy być świadkami znacznie bardziej spektakularnych spraw niż te już zapowiadane - twierdzi Jane Mann, szefowa brytyjskiego stowarzyszenia obrońców praw pracowniczych.

- Jeszcze nigdy nie byliśmy tak zapracowani. Praktycznie co tydzień rozpoczynamy kolejną sprawę, przy czym większość udaje nam się zakończyć ugodą na drodze pozasądowej, w zaciszu gabinetów. Banki dbają bowiem o prestiż i niezbyt zależy im na wyciąganiu niektórych tajemnic na światło dzienne - przyznaje w rozmowie z "Handelsblattem" Charles Ferguson z Kancelarii Prawniczej Ferguson Solicitors, która ma na koncie kilka prestiżowych spraw wygranych przed sądem najwyższym. Potwierdzają to oficjalne statystyki. Według brytyjskiego Ministerstwa Handlu, liczba spraw związanych z łamaniem prawa pracy wzrosła w 2001 r. w porównaniu z rokiem poprzednim o 25%, do 130 tys.

Punktem przełomowym w sprawach związanych z branżą bankową był proces przeciwko Nomura Bank z 2000 r. Japońska firma odmówiła wówczas wypłaty premii Stevenowi Clarkowi, uznając, że jako jeden z najbardziej skutecznych maklerów londyńskiego oddziału zarobił już wystarczająco dużo (jego roczne dochody sięgały 16 mln funtów). Sąd najwyższy stwierdził, że banki nie mają prawa odmawiać wypłaty premii z "irracjonalnych powodów".

Reklama
Reklama

Od tego momentu prawnicy banków inwestycyjnych mają sporo pracy. Oprócz pozwów ze strony zwalnianych pracowników, coraz częściej do sądów trafiają sprawy o dyskryminację. Największy sukces na tym polu odniosła ostatnio zatrudniona w domu maklerskim Schroder Securities analityczka Julia Bowers. Wygrała od swojego pracodawcy 1,5 mln funtów odszkodowania, ponieważ udowodniła, że jej koledzy za taką samą pracę dostają wyższe premie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama