Tele-Fonika Kable, kontrolowana przez Bogusława Cupiała, w ramach restrukturyzacji chce zamknąć zakład w Ożarowie i ograniczyć zatrudnienie w spółce do około 1,9 tys. osób. Z podwarszawskiej fabryki z pracy zwolnionych zostanie 600 pracowników. Jej maszyny i urządzenia mają być przewiezione do zakładów w Bydgoszczy i Szczecinie.

Z tymi rozwiązaniami nie zgadza się załoga Ożarowa, która od poniedziałku blokuje zakład. Na terenie fabryki nadal uwięzionych pozostaje ponad 40 tirów. - Policja poproszona o pomoc proponuje, aby do likwidacji nielegalnej blokady zatrudnić firmę ochroniarską. Nie będziemy tego robić. Zarząd chce rozmawiać ze związkami zawodowymi. Jeżeli te nie podpiszą do 29 kwietnia porozumienia określającego warunki odpraw, to ustali je sam na podstawie kodeksu pracy - powiedział Jerzy Jurczyński, rzecznik prasowy Tele-Foniki.

Andrzej Kuryłowicz, przewodniczący zakładowej Solidarności, podkreślił, że pracownicy nie zamierzają odstąpić od protestu przeciwko likwidacji zakładu. - Choć dostaliśmy informację, że dalsza blokada doprowadzi do dyscyplinarnych zwolnień pracowników i powiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa, pozostajemy na miejscu. Trudno mi przewidzieć, kiedy zakończymy protest. Chcemy wznowienia produkcji - powiedział A. Kuryłowicz.

Być może w złagodzeniu konfliktu w zakładzie w Ożarowie pomogą lokalne władze. - Wczoraj poinformowały one zarząd spółki, że chcą być mediatorem w sporze - dodał A. Kuryłowicz.