Prowadzenie gry jednostkami uczestnictwa jest możliwe od początku tego roku, dzięki zmianom w rachunkowości funduszy. Najważniejsza z nich polega na tym, że jednostki wyceniane są według wartości portfela z dnia poprzedniego. Oznacza to, że inwestorzy, znając wyniki wczorajszej sesji giełdowej, wiedzą mniej więcej, czy jednostki funduszy agresywnych dzisiaj wzrosną czy spadną.
Na podstawie dzisiejszego otwarcia mogą z kolei przewidzieć, co stanie się z jednostkami jutro. Jeżeli statut funduszu pozwala na składanie zleceń nabycia jednostek np. do godz. 11, inwestor ma godzinę od rozpoczęcia sesji giełdowej na zorientowanie się, czy rynek otworzył się na plusie czy na minusie. Jeżeli wczoraj miał miejsce duży spadek, a dziś rynek otworzył się na plusie, to kupując jednostki dziś i sprzedając je jutro, inwestor ma duże szanse na osiągnięcie zysku. Jeśli natomiast w trakcie sesji okazałoby się, że sytuacja na rynku się zmieniła (to znaczy mamy kolejny dzień spadków) inwestor na pewien czas wstrzymuje się z wypłatą pieniędzy, czekając na nowe odbicie.
- Mieliśmy bardzo dużo takich transakcji - przyznaje Piotr Kuba, zarządzający funduszem akcji Skarbca. - Przy dużych skokach na giełdzie dzienne wahania wartości aktywów z tytułu wpłat i wypłat dochodziły nawet do 10%. W tej chwili spekulacja nie jest już możliwa. Opóźniliśmy moment nabywania jednostek o jeden dzień: osoby, które dziś składają zlecenie, faktycznie kupują jednostki dopiero jutro - dodaje.
- Zdarza się, że wahania aktywów sięgają kilkunastu procent dziennie, a nawet więcej. To bardzo utrudnia zarządzanie funduszem i działa na niekorzyść pozostałych uczestników, którzy muszą się podzielić zyskami z tymi, którzy dopłacili pieniądze - mówi Jarosław Niedzielewski, zarządzający funduszem DWS Akcji Plus.
Bierze się to stąd, że dopłaconej gotówki nie da się od razu zamienić na akcje. Przykładowo, jeśli fundusz zarządza 10 mln zł i dzienny zysk z inwestycji wynosi 4%, to fundusz zarobi 400 tys. zł. Zysk ten dzieli się proporcjonalnie na wszystkich uczestników. Jeżeli w ostatniej chwili kilku inwestorów dopłaci 2 mln zł, to zarządzający nie będzie w stanie ulokować tych pieniędzy od razu na giełdzie, czyli nie wypracują one tego dnia praktycznie żadnego zysku. Dlatego do podziału będzie tylko wspomniane wcześniej 400 tys. Ale trzeba je będzie podzielić proporcjonalnie na wszystkich posiadaczy jednostek, a więc również tych, którzy wpłacili w ostatniej chwili. Każdy uczestnik zarobi zatem proporcjonalnie mniej. J. Niedzielewski przyznaje, że DWS pracuje już nad zmianami w statutach, które uniemożliwią prowadzenie gry jednostkami.