Z raportu rocznego Alcatela, który w 100% kontroluje Genesys, wynika, że spółka ma obecnie ponad 30-proc. udział w światowym rynku oprogramowania dla telefonicznych i internetowych contact center (centrum obsługi klienta). Wynik ten to efekt akwizycji spółki zależnej od IBM - Call Path. Czy także dalszy swój wzrost Genesys będzie budował w oparciu o inwestycje kapitałowe?
L. N.: Firma działa na rynku od wczesnych lat 90. Została założona przez dwóch emigrantów rosyjskich, którzy z terenów b. ZSRR sprowadzili do San Francisco 250 specjalistów. Pierwszymi klientami Genesys były dwa łączące się japońskie banki, których systemy informatyczne i telefoniczne wymagały integracji. Ta fuzja była jedynie jednym z przykładów konsolidacji sektora finansowego lat 90., który to proces przyczynił się do wzrostu popularności rozwiązania opracowanego przez Genesys. Genesys jest obecnie spółką dojrzałą. Nakłady, które mogły do tej pory zostać poniesione na wewnętrzny rozwój, zostały już poniesione. Genesys wydał na R&D (badania i rozwój) trzykrotnie więcej niż każdy z konkurentów. Mimo że w dalszym ciągu tworzymy nowe własne produkty, poszerzamy naszą ofertę dla klientów również poprzez akwizycje.
Czy w Europie Środkowowschodniej, a szczególnie w Polsce, widzą Państwo firmy, których przejęciem Genesys mógłby być zainteresowany?
W regionie Europy Środkowowschodniej, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA), którym kieruję, ekspansję realizujemy za pośrednictwem naszych partnerów. Zarówno tych, z którymi współpracujemy globalnie, jak i tych lokalnych. W Polsce są to m. in. Qumak-Secom, Compaq, HP i Alcatel eBD. Nasza rola to dostarczenie im produktu, którego oczekuje klient. Pracujemy nad nim w San Francisco. Tu staramy się być niemal niewidzialni.
Obecnie ok. 50% przychodów Genesys generują rynki obu Ameryk, azjatyckie - 20%, a europejskie - 30%. Czy stan ten ulegnie zmianie? Jaka będzie docelowa struktura wpływów firmy?