Analitycy amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs zdecydowali się w czwartek na obniżenie rekomendacji dla Deutsche Telekom do "tak jak rynek", wskazując na słabe wyniki sprzedaży w I kwartale br., przede wszystkim jednostki specjalizującej się w tradycyjnych usługach telekomunikacyjnych - T-Com. Z kolei eksperci Dresdner Kleinwort Benson obniżyli prognozę zysku spółki w 2003 i 2004 r. W tych okolicznościach już w czwartek notowania niemieckiego potentata spadły o 4,6%, do 14,06 euro, najniższego poziomu w tym roku. W piątek do godz. 17.30 notowania DT spadły o kolejne 5,5%, poniżej 13 euro.
Do Deutsche Telekom dołączył też France Telecom. Jego akcje straciły podczas sesji czwartkowej aż 7,1% a w piątek ich notowania spadły jeszcze o 6,5%, do 22,9 euro. To najniższa cena walorów francuskiej firmy od czasu jej giełdowego debiutu w październiku 1997 r. Stało się tak przede wszystkim wskutek korekty prognozy wyników dokonanej przez ekspertów dwóch amerykańskich banków inwestycyjnych - Goldman Sachs i Morgan Stanley Dean Witter. Pierwszy z nich zmniejszył tegoroczną prognozę zysku na akcję FT aż o połowę (z 1,67 euro do 85 centów), natomiast Morgan Stanley z 94 do 82 centów. Dodatkowo obniżył on prognozę zysku w 2003 r. z 1,42 euro na walor do 1,33 euro. Mimo że France Telecom we wtorek poinformował o 5,6-proc. wzroście sprzedaży (do 10,6 mld euro), głównie dzięki dobrym perspektywom jednostki działającej w telefonii komórkowej Orange, to analitycy obu banków uznali tę zwyżkę za niewystarczającą i wyrazili niepokój słabszymi wynikami w tradycyjnych usługach telekomunikacyjnych.
W piątek kolejnym ciosem dla europejskiej branży telekomunikacyjnej była opublikowana przez operatora telefonii komórkowej Vodafone ok. 10-proc. redukcja prognozy zysków i sprzedaży do 2005 r. jednostek działających w Niemczech (D2) i we Włoszech (Omnitel). W tych okolicznościach akcje brytyjskiej spółki staniały prawie o 10%, do najniższego poziomu od lutego 1998 r.