Zmiany kursów złotego wobec poszczególnych walut wynikały głównie z ruchów na eurodolarze. W pierwszych transakcjach za USD płacono 3,975 zł, a za euro 3,607 zł, odpowiadało to 12,15% powyżej starego parytetu. Po godzinie byliśmy już na 12,3%. Dolar potaniał o 0,5 gr, a wspólna waluta o 0,9 gr. Wtedy kurs euro zamarł, dolar zaczął natomiast słabnąć. Około 14.00 dotarliśmy do 3,984 zł. Euro wciąż kosztowało 3,598 zł, odchylenie wynosiło 12,15%.

I pewnie tak zakończylibyśmy czwartkowe transakcje, gdyby nie wypowiedź marszałka Sejmu Marka Borowskiego. Poinformował on, że nie może w nieskończoność odkładać debaty nad zmianą ustawy o NBP oraz że nie da się wykluczyć poparcia projektu przez Klub SLD. Poparcie zmian przez SLD oznaczałoby, że projekt mógłby zostać przyjęty przez parlament.

Wprawdzie nowe przepisy i tak miałyby małe szanse na wejście w życie ze względu na zapowiadane veto prezydenta, ucierpiałby jednak wizerunek Polski na arenie międzynarodowej (z całą pewnością nie zostałoby to dobrze przyjęte prze inwestorów zagranicznych i przez władze Unii Europejskiej). To dlatego wartość złotego spadła pod koniec dnia do 11,5% odchylenia od parytetu. Dolar kosztował wtedy 4,018 zł, euro zaś 3,62 zł

W czwartek rano za wspólną walutę płacono 0,906 USD. Od razu przeważyła podaż i rozpoczęła się korekta. Około 14.00 dotarliśmy do 0,9025 USD. To najniższy poziom notowań z tego dnia. Po chwilowej stabilizacji przeważyły oferty kupna i już po godzinie osiągnęliśmy poziom z otwarcia. Ostatnich transakcji dokonywano jednak po 0,903 USD.