Wśród zwolenników euro jest też Bryan Nicholson, kierujący spółką Cookson Group, operującą w branży elektronicznej, ceramicznej i metali szlachetnych. Narzeka on, że konkurenci ze strefy euro podkradają mu klientów nie tylko w Europie, ale także w innych regionach. W ubiegłym roku jego firma poniosła stratę w wysokości 107,6 mln GBP, a zatrudnienie zmniejszono o 3400 osób.
Od początku tego roku, kiedy do obiegu weszły banknoty i monety euro, niektórzy wielcy brytyjscy detaliści, m.in. Marks&Spencer oraz Harrods, akceptują wspólną walutę w swoich supermarketach. Według danych HSBC Holdings, około 65 tys. brytyjskich firm ma rachunki bankowe w euro, natomiast transakcje w tej walucie realizowało około 90 tys. przedsiębiorstw.
Jeremy Hawkins, szef działu euro i strategii w zakresie kształtowania stóp procentowych w londyńskim oddziale Bank of America, uważa, że notowania na rynkach obligacji i walutowym już uwzględniają możliwość szybszego przystąpienia Wielkiej Brytanii do strefy euro, niż miało to miejsce w przypadku innych inicjatyw kontynentalnych w przeszłości. Nad przystąpieniem do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (dawna nazwa Unii Europejskiej) Brytyjczycy zastanawiali się aż 18 lat.
Funt szterling już podąża śladami euro. Od końca października zmiany kursów tych walut wobec dolara amerykańskiego kształtują się podobnie. Różnice rentowności między denominowanymi w euro 10-letnimi obligacjami niemieckimi a porównywalnymi walorami rządu brytyjskiego z 2% w 1991 r. spadły do zera.
Koła biznesowe, opowiadające się za przystąpieniem Wielkiej Brytanii do strefy euro, naciskają premiera Tony`ego Blaira, aby referendum w tej kwestii odbyło się w przyszłym roku, co umożliwiłoby akces do Eurolandu w 2005 r.