O zmianie wiodącego banku w konsorcjum było głośno od kilku dni. Jednak oficjalnie tej informacji ani poprzedni lider, ani nowy nie potwierdzali. Także zarząd Porta Holding utrzymywał, że o zmianie nie został powiadomiony. W komunikacie prasowym PKO BP rzecznik napisał także, że warunkiem udzielenia kredytu stoczni, (o co stara się ona od kilku miesięcy - PAP) jest m.in. uzyskanie poręczenia spłaty od Agencji Rozwoju Przemysłu. Ponadto banki oczekują, iż niezwłocznie przeprowadzony będzie audyt techniczny i finansowy przedsiębiorstwa oraz że stocznia przedstawi możliwy do zaakceptowania program restrukturyzacji. Banki oczekują także, że stocznia, wznawiając produkcję, znacznie obniży koszty swego funkcjonowania. Stocznia Szczecin Porta Holding SA stara się o kredyt w wysokości 40 mln USD, co ma umożliwić jej wznowienie produkcji przerwanej na początku marca tego roku. W kwietniu banki-wierzyciele podpisały porozumienie w sprawie udzielenia kredytu. Jednak nie został on do tej pory uruchomiony. Nie doszło m.in. do poręczenia kredytu przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Aby to się mogło stać, Agencja musi być wpierw dokapitalizowana przez Skarb Państwa. Obradujące we wtorek wieczorem Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA przyjęło uchwały o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki oraz o obniżeniu wartości nominalnej obecnych akcji. Jak wyjaśniał prezes stoczniowego holdingu Krzysztof Piotrowski, celem tych działań jest "ochrona spółki przed wrogim, a nawet cwaniackim przejęciem". Zarząd liczy na sprzedaż akcji inwestorowi strategicznemu, którym mogą też być wierzyciele lub banki z konsorcjum. Decyzje walnego zgromadzenia spotkały się ze sprzeciwem pełnomocnika Skarbu Państwa, który jest mniejszościowym akcjonariuszem SS PH SA. Także w gestii ministra SP leży kwestia dokapitalizowania ARP. Od 4 marca 6 tys. pracowników stoczniowego holdingu przebywa na płatnym przestoju. Dopiero niedawno otrzymali zaległe wynagrodzenie za luty. Stocznia jest zadłużona w bankach na ponad 300 mln dolarów. Na dwumiesięcznym przestoju straciła 25 mln USD. Każdy dzień przestoju kosztuje stocznię 2 mln zł. Za te straty zarząd wini banki oraz opieszały Skarb Państwa.

(PAP)