Gr: Temat, który jest poruszany na grupie po raz kolejny, nie ma skutecznego lekarstwa, obecnie nie ma jeszcze poradni dla graczy giełdowych (a przydałyby się) - sam bym skorzystał. Dla osób postronnych inwestowanie w giełdę może wydać się paranoją, nieuleczalną chorobą, sposobem na szybkie stracenie kasy (bo tak jest), ale dla większości, którzy raz spróbowali zagrać, jest nieodzownym sensem życia, czy jest jakaś granica (oprócz finansowej), której przekroczenie spowoduje rozstanie z giełdą - NIE.
Kiełbasa: No właśnie - dlatego trzeba się skoncentrować nie na leczeniu, a na poprawie wyników. Któż chciałby zrywać z giełdą, jeśli na niej zarabia??
0088: Nie poddawaj się, tylko naucz się prostej wiekowej zasady: tanio kupić - drogo sprzedać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
Jang: Udaje mi się to za 1000 zł, a nie udaje za 10 000 zł i tu jest problem.
Valdivia: I może tu tkwi problem? Nie jesteś uzależniony od giełdy, tylko od zysków z niej. Jak się gra małymi sumami, to człowiek może myśleć rozsądnie, bo mu na tym nie zależy, jak dojdzie do wyższej stawki, to zaczyna mieć nadzieję, że duży zysk zmieni jego życie.
Remedium: Graj, ale porzuć nadzieję, tzn. przekonaj sam siebie, że nawet jeśli wygrasz dużo, to nie zmieni to Twego życia, bo nie potrzebujesz tego.