Pierwsze godziny wtorkowej sesji przyniosły bardzo silny spadek notowań naszej waluty. Seria przeprowadzanych w ostatnich dniach werbalnych interwencji mających na celu osłabienie złotego poskutkowała. Kurs dolara do złotego wzrósł z 4,0550 na otwarciu do 4,13. Z 3,68 do 3,74 w tym samym okresie zwyżkował również kurs euro do złotego. Wyższe ceny dewiz na rynku zaowocowały wzrostem odchylenia krajowej waluty od parytetu do minus 8,8 proc.
Po południu rynek nieco się uspokoił oczekując na wynik posiedzenia rządu, który omawiał obecną polityka kursową. Późnym popołudniem na konferencji prasowej po posiedzeniu szef resort finansów Marek Belka powiedział, że rząd chce zaproponować przyjęcie zasady regulowania złotego. Dodał on jednak, że jest przeciwny usztywnieniu kursu złotego, a zmian w reżimie kursowym nie będzie jeśli nie zgodzi się na nie Rada Polityki Pieniężnej. Zaskakująca wypowiedź ministra przełożyła się na wzrost notowań złotego.
O godz. 16.40 jeden dolar wyceniany był na 4,0930 złotego, a jedno euro na 3,6929 złotego (odchyl.- 9,91 proc.).
Krótkoterminowa prognoza
Tak silnych ruchów nie obserwowaliśmy już od kilku miesięcy. Słabszy złoty powinien zostać wykorzystany do eksporterów do zabezpieczenia pozycji walutowych gdyż kursy nie powinny utrzymać się na tym poziomie zbyt długo. Polska zmierza bowiem do Unii Europejskiej, co pozostaje głównym powodem, dla którego złoty się wzmacnia.