Wokół Vivendi Universal ostatnio było bardzo nerwowo, gdyż kurs akcji spadł poniżej 30 euro, a kapitalizacja rynkowa była mniejsza od kapitału własnego. Narastał niepokój o przyszłość firmy, mnożyły się nieformalne kontakty członków rady nadzorczej, toczyły się dyskusje, jak poprawić wizerunek korporacji nękanej przez konkurencję i media, obciążonej długiem w wysokości 33,8 mld euro. Jego redukcja jest jednym z priorytetów. Według gazety "Le Monde", pod koniec ubiegłego roku VU nie był w stanie regulować swoich zobowiązań. Informację tę w środę "kategorycznie" zdementował rzecznik spółki.
W ramach programu oddłużania firmy Jean-Marie Messier, prezes Vivendi Universal, postanowił ostatnio sprzedać wszystkie akcje stacji telewizyjnej British Sky Broadcasting Corp, kontrolowanej przez jego rywala, Ruperta Murdocha. Za ten pakiet ma uzyskać 2,5 mld USD.
Jednak dotychczasowe kroki prezesa nie satysfakcjonują głównych akcjonariuszy. Samuel Minzberg, w radzie nadzorczej Vivendi Universal reprezentujący interesy Charlesa Bronfmana, dziedzica imperium Seagram przejętego przez Vivendi dwa lata temu, bardzo mocno naciska na sprzedaż udziałów w Vivendi Environnement.
Rząd francuski nie chce, aby ta potężna spółka wodociągowa, o wielkich tradycjach, sięgających czasów napoleońskich, znalazła się pod kontrolą korporacji zagranicznej, dlatego Messier uległ presji polityków i podczas niedawnego walnego zgromadzenia oświadczył, że akcji VE nie sprzeda.
Minzberga nie interesuje, kto kupi pakiet udziałów Vivendi Environnment, lecz szybkie ich spieniężenie. Według gazety ekonomicznej "La Tribune", członkowie rady nadzorczej VU reprezentujący akcjonariuszy amerykańskich żądali zwołania jej posiedzenia bez udziału Messiera i Erica Licoysa, dyrektora generalnego. Francuzi storpedowali ten pomysł jako niezgodny z prawem.