Realnie polska waluta osłabła do 8,8 proc. odchylenia od parytetu wobec wobec 9,25 proc. na czwartkowym zamknięciu rano. Zdaniem Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, ekonomistki Banku Handlowego, szerokie pasmo wahań złotego od 4,0950 do 4,135 za USD było spowodowane nerwowym oczekiwaniem uczestników rynku na efekty piątkowego spotkania ministra finansów i prezesa Narodowego Banku Polskiego. Spotkanie to rozpoczęło się jednak dopiero o 17.15. Od półtora tygodnia toczy się żywa dyskusja pomiędzy przedstawicielami rządu a RPP dotycząca ustalenia nowych zasad w polityce kursowej. Minister finansów Marek Belka powiedział, że w piątek przedstawi Radzie propozycje do dyskusji o zmianach w polityce kursowej. We wtorek zobowiązał go do tego rząd. Belka sugerował wcześniej, że propozycje zmian mogą zakładać niejawne pasmo wahań kursu, po przekroczeniu którego NBP byłby zobowiązany do interwencji walutowych. W odpowiedzi RPP podała w czwartek wieczorem, że skuteczniejszą metodą osłabienia złotego niż interwencje NBP byłoby kupowanie przez rząd walut na spłatę zadłużenia zagranicznego na rynku. Wcześniej prezes NBP Leszek Balcerowicz zadeklarował, że jest otwarty na dialog z ministrem finansów, jednak uważa, że od dyskusji nad kursem złotego ważniejsze są reformy strukturalne i zwiększanie konkurencyjności. "Prawdopodobnie także w przyszłym tygodniu złoty pozostanie w szerokim paśmie od 4,08 do 4,15 zł za USD, a jego kurs będzie kształtowany przez przebieg konfliktu pomiędzy rządem a RPP" - uważa Zajdel-Kurowska. Obserwatorzy rynku uważają, że wobec możliwości niepowodzenia rozmów ministra finansów z Radą rząd może zdecydować się na rozwiązanie sprawy przez parlament, czyli poparcie zmiany ustawy o NBP. Pierwsze czytanie projektów nowelizacji ustawy o Narodowym Banku Polskim odbędzie się w przyszłym tygodniu. Projekt PSL i Unii Pracy zakłada zwiększenie liczby członków Rady Polityki Pieniężnej i zobowiązanie Rady do dbania o wzrost gospodarczy, a nie tylko o stan finansów państwa.