Początek piątkowych notowań to kontynuacja gwałtownego szturmu byków z czwartkowej sesji. WIG20, po delikatnym przebiciu poziomu 1410 pkt., utworzył podwójny szczyt, po którym trend wzrostowy załamał się. Już prawie do końca sesji wartość indeksu spadała.
Zarówno krótko-, jak i średnioterminowa sytuacja techniczna uległa zdecydowanej poprawie. Wybicie, jakie obserwowaliśmy w czwartek, jest klasycznym przykładem zakończenia formacji klina zniżkującego, jaki tworzył się na indeksie największych spółek od końca stycznia. Co prawda, ostatnia fala spadkowa była już siódmą w owym klinie, lecz z racji, że klin nie jest formacją elliottowską, jest to dopuszczalne.
Ten stan rzeczy potwierdza dynamiczny wzrost obrotów, jaki jest wymagany przy podobnych wybiciach.
Środek długiej białej świecy (1350 pkt.) z czwartku stanowi najistotniejsze wsparcie krótkoterminowe, do którego niedźwiedzie mogą spróbować doprowadzić WIG20 na początku przyszłego tygodnia. Wsparcie to dodatkowo jest wzmocnione przebiegająca na tym poziomie średnią SK-45. Dopóki indeks przebywa ponad tą wartością, nie ma zagrożenia pułapką hossy.
Utworzona w piątek szpulka świadczy o lekkiej zadyszce strony popytowej, jednak sama niczego jeszcze nie przesądza, gdyż po tak silnym wzroście należało się pewne uspokojenie.