Reklama

Blokada Ożarowa trwa już 4 tygodnie

Mimo trwającej od 22 kwietnia blokady zakładu w Ożarowie, zarząd Tele-Foniki Kable nie zamierza cofnąć decyzji o jego likwidacji. Pracownicy fabryki chcą wznowienia produkcji. Na wydłużającym się konflikcie traci spółka, a także załoga.

Publikacja: 21.05.2002 08:35

Tele-Fonika Kable (d. Elektrim Kable) ma trzy fabryki: w Ożarowie, Bydgoszczy i Załomiu koło Szczecina. Po przejęciu w styczniu br. kontroli nad spółką przez Tele-Fonikę KFK (ma obecnie ponad 98% akcji) należącą do Bogusława Cupiała, nowy zarząd podjął decyzję o jej restrukturyzacji. Do likwidacji została przeznaczona fabryka w Ożarowie, która zatrudnia ponad 600 osób. Jej park maszynowy ma zostać przeniesiony do pozostałych dwóch zakładów.

Jan Wieluński, wiceprezes zarówno Tele-Foniki Kable, jak i Tele-Foniki KFK (prezes byłej Bydgoskiej Fabryki Kabli) tłumaczył m.in., że podwarszawska fabryka jest nieefektywna i ma dużo wyższe koszty stałe niż pozostałe zakłady. Ujawnił, że średnie płace są o ponad 30% wyższe od średniej w woj. mazowieckim, a wydajność pracy jest bardzo niska. Według niego, Ożarów w ostatnich latach nie liczył kosztów, nie inwestował w nowe produkty i dzisiaj ma najgorszy park maszynowy. Zarząd twierdził, że zakład trzeba zamknąć również dlatego, że znacząco spadł popyt na kable telekomunikacyjne.

Pracownicy protestują

W uzasadnienia zarządu nie wierzą pracownicy zakładu. Pod sztandarami NSZZ Solidarność zorganizowali jego blokadę, która trwa już miesiąc. Zapewniają, że z fabryką nie było tak źle i nie powinno się jej likwidować. Potwierdzają to przedstawiciele średniej kadry menedżerskiej spółki. - Właściciel może robić z zakładem, co chce, jednak nie w takim stylu, jak to ma miejsce w Ożarowie. Przedstawiana przez niego ocena fabryki w mediach nie jest prawdziwa - powiedział przedstawiciel grupy pracowników, która odwiedziła PARKIET.

Zaprzeczył też zarzutom, że fabryka w Ożarowie nie inwestowała. W latach 1997-99 (do czasu połączenia FKO z BKF i FKZ) na inwestycje ze środków własnych firma przeznaczyła 75 mln zł i podobno ma stosunkowo nowy park maszynowy. Do czasu fuzji z pozostałymi zakładami kablowymi Elektrimu co roku przynosiła zyski. Z przedstawianych przez pracowników danych wynika, że w 2001 r. koszty stałe Ożarowa były prawie takie same, jak Bydgoszczy i niższe niż Załomu. W porównaniu z założonymi kosztami w budżecie to właśnie oddział w Ożarowie wykazał się największą oszczędnością.

Reklama
Reklama

Pracownicy Tele-Foniki Kable przyznali, że płace w Ożarowie były wyższe niż w innych zakładach. - Na rynku warszawskim są znacznie wyższe koszty utrzymania, co uzasadniało różnice w wynagrodzeniach. Średnia pensja w każdym z zakładów była wyższa od średniej w województwie. W tym porównaniu przewodził Załom. To właśnie w tym oddziale udział wynagrodzeń w kosztach ogółem stanowił prawie 50% i był wyższy o 5 pkt. proc. niż w Ożarowie - mówili pracownicy średniej kadry menedżerskiej. Z ich danych wynika również, że oddział Ożarów miał najwyższą rentowność po kosztach materiałowych, wynoszącą 43%, podczas gdy w Bydgoszczy kształtowała się ona na poziomie 37%.

Nieugięty zarząd

Zarząd Tele-Foniki Kable uważa, że dane finansowe przekazane nam przez pracowników nie uwzględniają całkowitych kosztów zakładów. Potwierdził jednak, że fabryka w Ożarowie ma bardzo wysoką marżę, rentowność produkcji uwzględniającą wyłącznie koszty materiałowe. - Kable telekomunikacyjne są najbardziej rentownym asortymentem z wyrobów kablowych produkowanych przez wszystkich producentów. Nie oznacza to jednak, że zakład w Ożarowie przynosi największe zyski. W sytuacji poważnego spadku sprzedaży wyliczenia te nie ilustrują kondycji fabryki. Od końca 2001 r. i w pierwszych miesiącach br. potencjał spółki w zakresie produkcji kabli telekomunikacyjnych, wytwarzanych głównie w zakładzie w Ożarowie, jest wykorzystywany zaledwie w 10% - powiedział Jerzy Jurczyński, rzecznik Tele-Foniki Kable.Jedną z przyczyn zamknięcia zakładu w Ożarowie jest duży spadek popytu na jego wyroby. - Spadek zamówień wynika z gwałtownego ograniczenia inwestycji Telekomunikacji Polskiej, która do niedawna była odbiorcą 70% kabli. Pod koniec 2001 r. zamówienia TP SA zmniejszyły się 6-krotnie - dodał J. Jurczyński. Istotnym powodem recesji na rynku kablowym jest rozwój telefonii komórkowej oraz kłopoty inwestycyjne niezależnych operatorów: Netii, El-Netu i Dialogu.

Pretensje załogi

Pracownicy potwierdzają informację o znacznym spadku sprzedaży wyrobów Ożarowa. - Po przejęciu kontroli nad spółką przez Tele-Fonikę KFK zlecenia były kierowane do zakładu w Myślenicach. To było celowe działanie, po to by wykazać, że Ożarów sobie nie radzi - mówili.

Przedstawiciele średniej kadry kierowniczej największy żal mają do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zgodził się na przejęcie spółki przez Tele-Fonikę KFK (urząd pierwotnie sprzeciwił się transakcji, zgoda została jednak wydana po zmianach we władzach UOKiK). Dzięki temu Bogusław Cupiał jest obecnie jedynym w Polsce producentem wielu wyrobów kablowych. - Rynek byłby zdrowszy, gdyby była konkurencja, a nie monopol. Rozumiemy pracowników protestujących pod bramą. Przejmując spółkę nowy właściciel obiecał im, że zakład będzie funkcjonował i nie dotrzymał słowa. Wycofał się też z deklaracji pozostawienia firmy w obrocie giełdowym - tłumaczyli pracownicy.

Reklama
Reklama

Ich zdaniem, spółka miała plan na 2002 r., w którym była mowa o zmianie struktury produkcji w oddziałach. - Każdy z nich musiał sprzedać część zbędnych aktywów. Mimo trudności na rynku kablowym, zgodnie z tą strategią firma bez zamykania zakładu miała szansę wypracować zysk. Wiemy, że nowy zarząd spółki nie zapoznał się z tym planem - mówili.

Co dalej z blokadą

Andrzej Kuryłowicz, przewodniczący NZSS "S" powiedział , że pracownicy nie zrezygnują z protestu. - Bramy zakładu w Ożarowie non stop blokuje 100-200 osób. Nie zamierzamy podpisywać porozumienia z zarządem w sprawie zwolnień i odpraw dla pracowników. Chcemy wznowienia produkcji. Jerzy Jurczyński powiedział, że poproszona o pomoc policja przy odblokowaniu bram nie podjęła żadnych działań, a kierownictwo zostało zmuszone korzystać z ochrony osobistej, by bezpiecznie wchodzić i opuszczać fabrykę. Na terenie zakładu w Ożarowie znajduje się ok. 800 ton miedzi o wartości 1 mln USD. Jego blokada uniemożliwia transport surowca do pozostałych zakładów firmy, w których zagrożona jest ciągłość produkcji.

Zarząd Tele-Foniki poinformował, że porozumienie w sprawie zwolnień grupowych zamierza podpisać 6 z 8 organizacji związkowych działających w spółce. - Nie chcą tego zrobić związki z Ożarowa. Brak porozumienia doprowadzi do tego, że zwalniani pracownicy nie otrzymają dodatkowych świadczeń, które były przedmiotem wcześniejszych negocjacji. Likwidacja zakładu jest przesądzona - powiedział J. Jurczyński. Dodał, że spółka zgodziła się na wypłatę świadczeń pracownikom przez 6 miesięcy. Przy braku porozumienia wypłaci tylko 3 pensje.

Na razie żadna ze stron konfliktu nie chce prognozować, jak i kiedy może dojść do jego zakończenia. A. Kuryłowicz powiedzia, że nową propozycją załogi jest przejęcie zakładu przez spółkę pracowniczą.

O odsprzedaży fabryki nie chce słyszeć zarząd Tele-Foniki Kable. - Nie zgodzimy się, aby na bazie naszego majątku wyrosła konkurencyjna firma. Zaplecze technologiczne z Ożarowa zostanie wykorzystane w naszych pozostałych zakładach. Do sprzedaży mogą być przeznaczone tylko grunty - powiedział J. Jurczyński. Do fabryki z Ożarowa należy ok. 40 ha terenu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama