.W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,10 zł, za euro 3,775 zł, odpowiadało to 8,7% powyżej starego parytetu. Przez następnych kilka godzin niewiele się działo. Obroty były bardzo małe. Nie oznacza to jednak, że panował spokój. Inwestorzy nerwowo przyglądali się monitorom, czekając na ewentualne dalsze wypowiedzi obu stron obserwowanego w ostatnich tygodniach sporu. Nic się nie pojawiało, stąd stabilny kurs. Dopiero około 15.00 przeważył popyt. W efekcie przed publikacją danych o produkcji przemysłowej i cenach produkcji byliśmy na 4,085 zł i 3,755 zł, czyli na 9,1%. Przy bardzo niskiej płynności wystarczyła niewielka transakcja (być może związana z dzisiejszą aukcją bonów skarbowych), aby doszło do wyraźnych zmian. Po publikacji danych panował spokój. W ostatnich transakcjach za USD płacono 4,085 zł, za wspólną walutę 3,756 zł, byliśmy 9,1% powyżej starego parytetu.
Rynek jest w zawieszeniu. Na razie wiemy tylko tyle, że propozycje zmian w polityce kursowej zostały przekazane do NBP oraz, że szef banku centralnego i szef ministerstwa finansów ze sobą rozmawiali. Premier Leszek Miller dał do zrozumienia, że nowelizacja ustawy o NBP jest właściwie przesądzona. Chyba że nagle ocieplą się stosunki ministerstwo finansów - NBP, co w praktyce musiałoby oznaczać zgodę na interwencje walutowe. Na to mało kto liczy. Czekamy więc na kolejne wypowiedzi, no i przede wszystkim na posiedzenie Sejmu w sprawie zmian w ustawie o NBP.
Dane o produkcji przemysłowej okazały się znacznie gorsze od oczekiwań. Te dane z pewnością są argumentem za dalszym obniżaniem stóp procentowych.