Tydzień rozpoczęliśmy w spokojnych nastrojach. Atmosfera notowań znacząco odbiegała od tej, którą mieliśmy okazję obserwować w dwóch ostatnich dniach poprzedniego tygodnia. Przyczyną takiego stanu rzeczy było wydłużenie się korekty ostatnich wzrostów.

Po długotrwałym marazmie gracze już odwykli od zbyt gwałtownych ruchów. Dwa dni ze zmiennością po ok. 50 pkt. zrobiły swoje. Potrzeba była nieco odpoczynku. Na wykresie dziennym mamy za sobą kolejną sesję, która pasuje do schematu wyznaczonego przez styczniowy wzrost.

Mieliśmy pójść "w bok" i poszliśmy. W gruncie rzeczy nic się nie zmieniło i długie pozycje nadal są "domyślnymi". Nie ma żadnych sygnałów skłaniających do otwierania krótkich. Nie chodzi tu tylko o wspomnianą analogię, bo tę uważam za mało wiarygodną, by na jej podstawie podejmować decyzje inwestycyjne, ale sygnały typowo techniczne. Nie ma się na razie co martwić. Skoro udało się utrzymać poziom luki hossy z piątku, to można mieć nadzieję, że wzrost będzie kontynuowany. Na wykresie 60--minutowym bardzo dobrze widać, że na wczorajszej sesji luka ta nie była poważnie zagrożona. Co innego w przypadku wykresu indeksu. Tam podaż doprowadziła do głębokiej penetracji obszaru luki, lecz mimo to także nie udało się jej zamknąć. Popyt sobie poradził, choć nie bez problemów. Tak więc, dalej mamy nastawienie optymistyczne: rośnie średnia, luka nadal otwarta. Gdy ceny kontraktów zjechały poniżej czwartkowego zamknięcia, można by się było pokusić o zamknięcie długich pozycji.

Co do otwierania krótkich pozycji, to jednak wstrzymałbym się. Mamy w końcu wybicie z konsolidacji i według wszelkich prawideł powinno być ono skuteczne. Za załamanie wybicia uważam spadek cen poniżej pokonanej spadkowej linii trendu, która biegnie obecnie w pobliżu połowy czwartkowego wzrostu.