Tym się właśnie różnią rządy lewicowe od prawicowych, zwłaszcza od liberalnie prawicowych. Dla rządów prawicowych liczą się wskaźniki ekonomiczne, rozmaite kategorie makroekonomiczne, a dla rządów lewicowych oprócz tego liczy się jeszcze człowiek, ludzie, ich los. To, co może ich spotkać. Otóż Stocznia i cały łańcuch kooperantów to 60 tysięcy ludzi. Żeby nieść pomoc Stoczni, trzeba mieć też przekonanie, że warto, w tym sensie, iż zakład stwarza nadzieję. I taka ocena została przeprowadzona, że biorąc pod uwagę i perspektywę produkcji w Stoczni, i kwalifikacje, i umiejętności załogi, warto jeszcze raz, właściwie warto po prostu spróbować pomóc, ale nie na zasadzie rozdawania pieniędzy, tylko podwyższenia wiarygodności Stoczni w ocenach banków. (...) Tak na marginesie - kiedy publikowaliśmy raport o spółkach Skarbu Państwa, to rozmaici doradcy i tak zwani niezależni ekonomiści mówili, że po prostu najprościej sprywatyzować i jak się sprywatyzuje, to wszystko będzie w porządku. Otóż Stocznia została sprywatyzowana kilka lat temu i dzisiaj błaga o pomoc Skarbu Państwa. I wiele zakładów jest w podobnej sytuacji. (...)
Panie Premierze, a te kolejne zakłady - sprywatyzowane, błagające o pomoc, to jakie to zakłady?
Prasa je wymienia, oczywiście. Najbliżej Warszawy jest Ożarów. To jest całkowicie prywatne przedsiębiorstwo. Każdy wypadek musi być rozpatrywany indywidualnie i minister skarbu państwa, i minister gospodarki muszą podejmować decyzje.
"Daliście Stoczni, to może dajcie i nam"?
No tak, tylko że podkreślam wyraźnie - każdy wypadek musi być omawiany i analizowany indywidualnie, bo Skarb Państwa może się angażować w podobny sposób, ale w takich tylko wypadkach, które po prostu mogą przesądzić o sukcesie, że jak się pomoże, to sukces będzie. I z tego punktu widzenia sytuacja w każdym zakładzie jest inna i tutaj nie może być żadnego automatyzmu, żadnej automatycznej reakcji. Trzeba reagować tak, jak warunki na to wskazują.