Reklama

Daliście Stoczni, to dajcie i nam

Panie Premierze (...), jeśli sobie dobrze przypominamy, to w programie wyborczym Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie było zapisu o tym, że w stosunku do prywatnych zakładów pracy, które znajdują się w bardzo poważnych kłopotach (...), będzie dochodziło do czegoś, co zaczyna się już potocznie nazywać renacjonalizacją. Czy Stocznia Szczecińska to będzie jedyny przykład zakładu przejętego ponownie przez państwo z powodu właśnie kłopotów finansowych, w jakich się znalazła?

Publikacja: 21.05.2002 09:28

Tym się właśnie różnią rządy lewicowe od prawicowych, zwłaszcza od liberalnie prawicowych. Dla rządów prawicowych liczą się wskaźniki ekonomiczne, rozmaite kategorie makroekonomiczne, a dla rządów lewicowych oprócz tego liczy się jeszcze człowiek, ludzie, ich los. To, co może ich spotkać. Otóż Stocznia i cały łańcuch kooperantów to 60 tysięcy ludzi. Żeby nieść pomoc Stoczni, trzeba mieć też przekonanie, że warto, w tym sensie, iż zakład stwarza nadzieję. I taka ocena została przeprowadzona, że biorąc pod uwagę i perspektywę produkcji w Stoczni, i kwalifikacje, i umiejętności załogi, warto jeszcze raz, właściwie warto po prostu spróbować pomóc, ale nie na zasadzie rozdawania pieniędzy, tylko podwyższenia wiarygodności Stoczni w ocenach banków. (...) Tak na marginesie - kiedy publikowaliśmy raport o spółkach Skarbu Państwa, to rozmaici doradcy i tak zwani niezależni ekonomiści mówili, że po prostu najprościej sprywatyzować i jak się sprywatyzuje, to wszystko będzie w porządku. Otóż Stocznia została sprywatyzowana kilka lat temu i dzisiaj błaga o pomoc Skarbu Państwa. I wiele zakładów jest w podobnej sytuacji. (...)

Panie Premierze, a te kolejne zakłady - sprywatyzowane, błagające o pomoc, to jakie to zakłady?

Prasa je wymienia, oczywiście. Najbliżej Warszawy jest Ożarów. To jest całkowicie prywatne przedsiębiorstwo. Każdy wypadek musi być rozpatrywany indywidualnie i minister skarbu państwa, i minister gospodarki muszą podejmować decyzje.

"Daliście Stoczni, to może dajcie i nam"?

No tak, tylko że podkreślam wyraźnie - każdy wypadek musi być omawiany i analizowany indywidualnie, bo Skarb Państwa może się angażować w podobny sposób, ale w takich tylko wypadkach, które po prostu mogą przesądzić o sukcesie, że jak się pomoże, to sukces będzie. I z tego punktu widzenia sytuacja w każdym zakładzie jest inna i tutaj nie może być żadnego automatyzmu, żadnej automatycznej reakcji. Trzeba reagować tak, jak warunki na to wskazują.

Reklama
Reklama

Komentarz dziennika "Financial Times": "Posunięcia Warszawy zmierzające do ratowania Stoczni prawdopodobnie wzmocnią obawy Unii Europejskiej związane z pomocą państwa w Polsce, które przeszkadzają w postępie rozmów o przystąpieniu Polski do Unii w 2005 roku".

I w polskiej prasie, i z ust polskich polityków, a także i części kół zagranicznych, odbywa się takie nieustanne straszenie Unią. Właśnie w tym wypadku też mamy do czynienia ze straszeniem Unią. No bo Unia coś powie, bo Unia zareaguje i tak dalej. Zapomina się, że wiele rządów w krajach "piętnastki" kilka, kilkanaście lat temu było w podobnej sytuacji, czyniły dokładnie tak samo. Natomiast jak ktoś ma lepszy pomysł, to proszę bardzo. Jeżeli pan Janusz Lewandowski, który prywatyzował w latach 1990-91, czy inni politycy, i wiele z tych zakładów, które były wtedy prywatyzowane, jak Bytom na przykład czy Tonsil czy Elektrim uważają, że można inaczej zrobić, żeby ożywić produkcję w Stoczni, pomóc tym ludziom, to są przecież mikrofony, myślę, że panowie chętnie zaproszą i niech powiedzą, jak to zrobić.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama