Na pytanie, kto zostanie prezesem PKO BP, wiceminister skarbu Małgorzata Ostrowska szybko ucina rozmowę, stwierdzając, że nie chce rozmawiać na ten temat. Jednak w środowisku bankowym mówi się tylko o jednej osobie, która ma największe szanse zająć stanowisko prezesa PKO BP. Jest nią Cezary Stypułkowski, obecny prezes Banku Handlowego.
- Rozmawiałem z Cezarym Stypułkowskim. Jest bardzo zainteresowany stanowiskiem prezesa PKO BP. Wydaje się, że już się pożegnał z Citibankiem. Objęcie prezesury PKO BP i przeprowadzenie prywatyzacji tego banku to życiowe wyzwanie dla każdego bankiera. To ukoronowanie kariery w tym biznesie - stwierdza proszący o anonimowość wiceprezes jednego z największych banków w Polsce.
Według niego, C. Stypułkowski z grona pojawiających się na rynku kandydatów jest do tego najbardziej przygotowany. Ma ogromne doświadczenie w prowadzeniu sieciowego banku, a jako prezes Banku Handlowego uczestniczył w jego prywatyzacji, którą przygotowywał obecny minister skarbu Wiesław Kaczmarek.
Wreszcie to on w czasie, gdy ważyły się losy prywatyzacji Pekao, opowiadał się za stworzeniem flagowego okrętu polskiej gospodarki, który posiadałby narodową tożsamość, co oznacza, że byłby zarządzany w Warszawie, a nie w Nowym Jorku, Monachium czy Frankfurcie. MSP podjęło wówczas inną decyzję i sprzedało większościowy pakiet Pekao konsorcjum UniCredito - Allianz.
Jednak teraz poglądy prezesa C. Stypułkowskiego znakomicie wpisują się w koncepcję prywatyzacji, prezentowaną przez obecne władze resortu skarbu, które krytykują poprzednie ekipy za to, że polski sektor bankowy w większości jest w rękach inwestorów zagranicznych. Przyszły prezes PKO BP nie musi się obawiać o swoje zarobki w tym banku. Minister resortu skarbu już teraz mówi, że należy zlikwidować ustawę kominową, ograniczającą zarobki w spółkach Skarbu Państwa.