Jak zwykle w trakcie posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, rynek walutowy był bardzo spokojny. Był on potęgowany przez fakt, iż większość inwestorów nie oczekuje redukcji stóp procentowych na tym posiedzeniu. Uważają oni, że RPP w ten sposób zademonstruje, iż mimo nacisków politycznych ze strony rządu i Rady Ministrów jest niezależna i bierze pod uwagę jedynie sytuację w gospodarce.
Jednak stan gospodarki - w zgodnej opinii analityków - daje RPP pole do redukcji stóp. Zwłaszcza iż po danych o spadku cen żywności w I połowie maja można się spodziewać znacznego obniżenia się inflacji.
- Spadnie ona w maju do 2,5-2,7%, z 3% w kwietniu, a w czerwcu pozostanie na poziomie z maja lub będzie lekko wyższa - powiedziała Wiesława Ziółkowska z Rady Polityki Pieniężnej.
Większość ekonomistów oczekuje jednak inflacji poniżej 2,5%, a Ministerstwo Finansów prognozuje nawet 2,2%.
Taki wynik w maju znacznie zwiększyłby szanse na spadek wskaźnika wzrostu cen na koniec roku poniżej 4%, a więc poniżej dolnej granicy celu RPP. Zwłaszcza że sama Rada - jak napisała w Raporcie o inflacji w 2001 r. - spodziewa się przyspieszenia wzrostu cen dopiero pod koniec br., przy czym będzie ono nieznaczne. Z raportu wynika, iż czynnikami, które będą wpływały na spowolnienie tempa wzrostu cen, jest spadek oczekiwań inflacyjnych oraz zła sytuacja na rynku pracy, tłumiąca żądania płacowe. Z drugiej jednak strony, RPP boi się, że gospodarstwa domowe zaczną chętniej zaciągać kredyty, skuszone coraz niższym nominalnie oprocentowaniem. Boi się też wzrostu podaży pieniądza oraz dużego deficytu finansów publicznych. Jednocześnie oczekuje, iż deficyt na rachunku obrotów bieżących wyniesie na koniec roku niewiele ponad 4% PKB wobec 4,1% PKB w 2001 r. Oznacza to, iż RPP nie obawia się nadmiernego wzrostu popytu w kraju.