Znowu horyzontalnie
Marazm, w jaki popadł w ostatnim czasie rynek, znowu postawił pod znakiem zapytania krótkoterminowe perspektywy, które dzięki dynamicznemu wzrostowi z połowy maja wydawały się ulegać poprawie. Indeks WIG20 od półtora tygodnia utknął bowiem w niewielkim trendzie bocznym, wyznaczonym z góry przez poziom ok. 1390 pkt., z dołu zaś przez lukę hossy z 17 maja w przedziale ok. 1368 pkt., decydujące dla kierunku ruchu w najbliższym czasie będzie więc wybicie z tej strefy.
Z jednej strony, przynajmniej teoretycznie, istnieją większe szanse, że konsolidacja stanowi formację kontynuacji, korygującą jedynie wykupienie rynku. Za tym, że taki scenariusz w dalszym ciągu jest prawdopodobny, przemawia kilka elementów. Jednym z nich jest niewielki na razie zasięg przeceny. Byki nie imponują wprawdzie aktywnością, ale jednocześnie są dość czujne, skutecznie broniąc wsparcia w obrębie wspomnianego okna hossy. Warto także zwrócić uwagę, że ruchom wzrostowym w obrębie tego przedziału towarzyszyły większe obroty niż zniżkom, co nie jest może nad wyraz silną przesłanką, ale nie sposób jej lekceważyć. Dość dobrze prezentują się także niektóre wskaźniki, jak chociażby MACD i ROC.
Elementy te mogą więc stanowić argument przemawiający na korzyść scenariusza, zakładającego wybicie górą z obecnej konsolidacji, ale, aby nie popadać w nadmierny optymizm, warto także uwzględnić istotne zagrożenia dla jego realizacji. Nie można bowiem bagatelizować chociażby tego, że walka ma miejsce głównie w okolicach dolnego ograniczenia stabilizacji. Z jednej strony jego skuteczna obrona jest niewątpliwie korzystnym sygnałem, ale z drugiej coraz większe obawymusi budzić to, że popyt nie jest w stanie przejąć w tym rejonie większej inicjatywy i to on zmuszony jest do odpierania ataków sprzedających. Zapał byków kończy się bowiem dość szybko, bo w rejonie 1390 pkt., co nie jest najlepszym prognostykiem, jeśli chodzi o możliwość sforsowania w najbliższym czasie znacznie silniejszej bariery podażowej na wysokości ok. 1420 pkt., a tym bardziej ataku na szczyt z końca stycznia na poziomie ok. 1486 pkt. Zamknięcie luki hossy z 17 maja br. wyraźniej pogorszyłoby krótkoterminowy obraz rynku. W takim wypadku można bowiem spodziewać się wkrótce spadku przynajmniej w okolice 1336 pkt., gdzie znajduje się połowa wysokiej białej świecy, która jest kluczowym obecnie poziomem wsparcia.
Co dalej?