Firma ta uważa, że bilans roczny nie oddawał w pełni kondycji finansowej banku poprzez zafałszowaną wycenę posiadanych przez Commerzbank udziałów w zagranicznych spółkach. Chodzi przede wszystkim o 33-proc. pakiet akcji w Korea Exchange Bank (KEB), którego wartość rynkowa na dzień sporządzenia bilansu wynosiła zaledwie 250 mln euro, podczas gdy w księgach niemieckiego banku wyceniono go na 791 mln euro.

Podobnie wygląda - zdaniem strony skarżącej - wycena udziałów w hiszpańskim Banco Santander oraz dwóch zagranicznych funduszach inwestycyjnych, amerykańskim Jupiterze i brytyjskim Montgomery. W tych przypadkach wycena została ponoć zawyżona w sumie o 600 mln euro. - Dzięki m.in. takim trickom ówczesny prezes zarządu Commerzbanku Martin Kohlhaussen mógł pochwalić się najlepszymi w historii tej firmy wynikami finansowymi - cytuje tygodnik "Der Spiegel" adwokata Friedricha Landwehrmanna.

Obecny prezes Commerzbanku Klaus-Peter Müller zaprzeczył tym spekulacjom już na piątkowym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Również sąd pierwszej instancji kilka dni wcześniej podzielił jego zdanie. Tym razem jednak prośbę o ponowną analizę bilansu poparła niemiecka komisja nadzoru bankowego, uznając, że należy ostatecznie wyjaśnić wszystkie aspekty sprawy. Rynek zareagował na te wydarzenia ponad 5-proc. przeceną kursu akcji niemieckiego banku.