Niepokój wywołuje zwłaszcza niechęć do inwestowania na rynku akcji oraz lokowania kapitałów w fundusze powiernicze. Notowania na giełdach utrzymują się na bardzo niskim poziomie, co nie najlepiej wróży gospodarce, gdyż ogólną poprawę koniunktury na ogół poprzedza wzrost cen akcji.

Wobec tendencji zniżkowej na giełdach spółki powstrzymują się przed zwiększeniem nakładów inwestycyjnych oraz niechętnie przyjmują nowych pracowników. Również konsumenci - mimo lepszych nastrojów - nie decydują się na większe zakupy, zwłaszcza że bezrobocie wzrosło do 8,3%, tj. najwyższego poziomu od dziewiętnastu miesięcy.

Wobec słabego popytu wewnętrznego nadzieje na ożywienie wiąże się wciąż głównie z popytem zagranicznym, szczególnie ze strony USA, gdzie wzrost gospodarczy wyniósł w I kwartale 5,6%. Czynnikiem opóźniającym poprawę koniunktury jest natomiast coraz mocniejsze euro, które pogarsza konkurencyjność eksportu.

Z drugiej strony wysoki kurs wspólnej jednostki pieniężnej chroni państwa europejskiej unii walutowej przed nasileniem inflacji. Zmniejsza bowiem koszt importowanej ropy naftowej i innych surowców. W tej sytuacji wszyscy ekonomiści ankietowani przez agencję Bloomberga uznali, że podczas czwartkowego posiedzenia rada Europejskiego Banku Centralnego nie zdecyduje się na podwyższenie stóp procentowych.