W przeciwieństwie do naszego parkietu, którego klarowność obrazu pozostawia wiele do życzenia, na głównych światowych rynkach akcji sytuacja jest jednoznaczna. Dominują na nich wyraźne trendy spadkowe i brak jest sygnałów, zapowiadających jakieś zmiany w tym zakresie. Ważnym wydarzeniem początkowej fazy notowań w Ameryce był spadek indeksu Nasdaq100 poniżej zamknięcia z 21 września, wyznaczającego ubiegłoroczne minimum. To pokazuje, że z podażą nie ma żartów i sugeruje, iż podobny los może już niedługo spotkać bardziej popularny Nasdaq Composite. Ten rozpoczął sesję 40-punktowym oknem bessy, sprowadzającym go do wysokości 1500 pkt. Ostatni raz sesja na tym poziomie zakończyła się 2 października ub.r. Jednocześnie doszło do przełamania ważnej bariery popytowej, związanej z połową białego korpusu z 3 października. W związku z tym byki na początku piątkowej sesji stanęły przed ultimatum: albo zabiorą się do pracy i obronią poziom 1530 pkt., albo też wrześniowy dołek w niedługim czasie wpadnie w łapy niedźwiedzi. Powstała luka bessy umacnia opór w strefie 1555-1560 pkt., powiązany z minimami z okresu ostatniego miesiąca.
Podobnie niekorzystnie dla posiadaczy akcji prezentuje się wykres DJIA, gdzie po środowym ruchu powrotnym do linii szyi formacji głowy z ramionami kontynuowane są zniżki, wypełniające zasięg ruchu wynikający z jej wysokości. Potwierdzeniem tego faktu jest spadek poniżej dołków z przełomu stycznia i lutego. Tu również układ sił jest bardzo jasny. Jeśli sesja nie zamknie się powyżej 9620 pkt., to trudno będzie uniknąć spotkania na poziomie 8900 pkt.
Trzy najważniejsze indeksy europejskie są w trakcie wypełniania zakresu spadków, wynikających z wysokości opuszczonych dopiero wielomiesięcznych konsolidacji. Dla DAX-a wynosi on 4000 pkt., dla FT-SE 100 - 4620 pkt., a dla CAC40 - 3770 pkt. Warto zwrócić uwagę, iż ten ostatni wskaźnik po raz pierwszy od końca września ub.r. znalazł się poniżej bariery 4000 pkt., wynikającej nie tylko z psychologii, ale też z położenia 61,8-proc. zniesienia jesiennej fali wzrostowej. To także przemawia na rzecz testowania wrześniowego minimum.