Według ubiegłotygodniowych zapowiedzi prezesów Metalexportu, do którego należy białostocki zakład, część pieniędzy miała być wypłacona najpóźniej do poniedziałku. Pracownicy ich jednak nie otrzymali.
Według oświadczenia nadesłanego z Metalexportu, powodem jest ciągle brak porozumienia z bankami, które blokują konta firmy. Z pisma odczytanego załodze przez prezesa Bison-Bial Tadeusza Gochnio wynika, że w takiej sytuacji Metalexport przelał na konto komornika sądowego, z przeznaczeniem na wynagrodzenia pracownicze, pierwszą ratę w wysokości 500 tys. zł (to jedna piąta pieniędzy obiecanych przez Metalexport w ubiegłym tygodniu, a jedna dziesiąta wszystkich zobowiązań wobec pracowników).
Jak mówił T. Gochnio, kolejna rata zostanie przelana tą samą drogą, po wypłaceniu pieniędzy przez komornika. Na razie jednak do tego nie doszło, żaden pracownik nie otrzymał wynagrodzenia.
W związku z tym pracownicy wypełniali w czasie wiecu pozwy o wydanie sądowych nakazów zapłaty wynagrodzeń. Ponieważ jest ich dużo, postanowili zaczekać do środy z ich złożeniem w sądzie pracy. Działające w Bison-Bial związki zawodowe podjęły też decyzję o zawiadomieniu prokuratury o podejrzeniu łamania praw pracowniczych w zakładzie. Chodzi o niewypłacanie wynagrodzeń. Podobne zawiadomienie ma złożyć w tym tygodniu także Państwowa Inspekcja Pracy.
Pracownicy Bison-Bial po raz kolejny zaapelowali do banków o odblokowanie kont ich firmy. Napisali o nieporadności zarządu Metalexportu oraz niedotrzymaniu przez niego przyrzeczenia, że dojdzie do wypłat wynagrodzeń. Ich zdaniem, pracownicy są "kartą przetargową" w przedłużających się negocjacjach właściciela zakładu i banków.