Podejrzanymi są instytucje państwowe, którym zarzuca się manipulowanie rynkiem. Administracyjne sterowanie to po japońsku gyosei shido. Według zagranicznych bankowców, władzom zależało na określonym poziomie indeksu, aby miejscowe banki i korporacje uniknęły dużych strat na posiadanych przez nie pakietach akcji.
Działania agend rządowych miały być wymierzone w zagranicznych spekulantów, grających na zniżkę indeksu.
Kiedy wskaźnik Nikkei 225 osiągnął niebezpieczny poziom 9500 punktów, pojawiły się obawy, że może to doprowadzić do fali bankructw spółek, które dużo pieniędzy zainwestowały w akcje. Do akcji wówczas wkroczyłanadzorująca rynek Financial Services Agency, wprowadzając ograniczenia dotyczące krótkiej sprzedaży. Prawie wszystkie zagraniczne banki inwestycyjne przed końcem marca zostały zostały ukarane za "nielegalną krótką sprzedaż". Ich przedstawiciele twierdzą, że w gruncie rzeczy chodziło bardziej o zagadnienia techniczne niż celowe łamanie reguł.
FSA zaprzecza, jakoby sterowała rynkiem. Instytucja ta, jak również podległy jej komitet nadzorujący giełdę twierdzą, że doszło do poważnego naruszenia prawa i stąd konieczność nałożenia kar. Według FSA, sam Goldman Sachs miał na swoim koncie 2388 transakcji nielegalnej krótkiej sprzedaży.