Spółka (dawny Murawski Holding) z częścią wierzycieli zawarła wprawdzie układ, ale z braku środków finansowych nie była w stanie go realizować. Na wniosek kuratora sąd uchylił więc porozumienie z wierzycielami. Ostatnią deską ratunku były dla przedsiębiorstwa propozycje zarządu zakładające podwyższenie kapitału poprzez emisję prawie 6 mln walorów. Oferta miała być skierowana do dotychczasowych akcjonariuszy. Ale akcjonariusze nie zgodzili się na nią. - BPH PBK nie przystał na rozwiązanie, w którym nastąpiłaby konwersja jego wierzytelności na akcje, a bank uzyskałby opcję odsprzedaży akcji - informuje prezes spółki Jan Gidrewicz.
Akcjonariusze nie zgodzili się także na kolejną zmianę nazwy, co miało się wiązać z rozpoczęciem nowej działalności. Jakiej, nie wiadomo. - Projekt może być zrealizowany w innym podmiocie, dlatego nie chciałbym mówić o szczegółach - wyjaśnia prezes Gidrewicz.
Spółka, po rezygnacji od produkcji wyrobów z PCW, miała się zajmować mediami. Za jej pośrednictwem 4Media chciała ulokować na giełdzie działalność związaną z prasą lokalną. Nie udało się. Medialna grupa, mimo że osoby z nią związane znalazły się we władzach PPLH, nie zrealizowała swojej koncepcji, tłumacząc to brakiem porozumienia z największym wierzycielem i akcjonariuszem spółki - bankiem BPH PBK.
Teraz firmę przed bankructwem mogłoby uchronić jedynie pojawienie się inwestora, który odkupiłby akcje lub przejąłby przynajmniej część wierzytelności wobec niej. Jest to jednak mało realne. - Sąd w ciągu miesiąca wypowie się co do upadłości spółki. Jeśli jednak nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, nie ma ona szans na przetrwanie - przyznaje prezes Gidrewicz.
W ub.r. przychody PPLH spadły do 0,6 mln zł z 10,4 mln zł rok wcześniej. Strata operacyjna pogłębiła się z 1,8 mln zł do 2,2 mln zł, a strata netto zmniejszyła się z 2,6 mln zł do 2,2 mln zł. W I kwartale br. spółka miała jedynie ponad 50 tys. zł przychodów, ale generowała koszty, zwłaszcza koszty ogólnego zarządu, w związku z czym zakończyła kwartał stratą na poziomie 0,3 mln zł.