Reklama

Stoczniowcy dostaną pieniądze

Wniosek o upadłość Stoczni Szczecińskiej trafił wczoraj przed południem do sądu. Rozpoczęcie postępowania upadłościowego umożliwi uruchomienie nowej spółki i produkcji, a przede wszystkim wypłatę pracownikom zaległych wynagrodzeń. Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych może mieć problemy z uregulowaniem wszystkich należności.

Publikacja: 18.06.2002 08:51

Prezes Stoczni Szczecińskiej Zbigniew Karkota uzasadnił złożenie wniosku o upadłość tym, że straty firmy przekroczyły jedną trzecią wartości kapitału zakładowego, a spółka straciła możliwość spłaty swoich zobowiązań. Prezes ma nadzieję, że postanowienie sądu rozpoczynające postępowanie upadłościowe zostanie wydane w piątek.

- To jest nam potrzebne, by szybko móc uruchomić nową spółkę. Poza tym nasi pracownicy czekają na pieniądze - podkreślił. Zbigniew Karotka dodał, że zarząd złożył równocześnie wniosek o umorzenie postępowania układowego z wierzycielami, które sąd otworzył w oparciu o wniosek poprzedniego zarządu. W sytuacji gdy wierzyciele nie godzą się jednomyślnie na redukcję zadłużenia (odmówiły niektóre banki), postępowanie układowe nie może być zrealizowane. Zgodnie z procedurą, sąd musi najpierw umorzyć postępowanie układowe, a później może "rozpoznać" wniosek o upadłość. Sędzia udzielający informacji PAP (prosił o zachowanie anonimowości) zaznaczył, że "przy obecnym obciążeniu sądu o jakichkolwiek terminach na razie trudno mówić".

Dla stoczniowców upadłość oznacza wypłaty zaległych wynagrodzeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Od marca 2002 roku około sześć tysięcy pracowników jest na przymusowych urlopach; od tego czasu nie otrzymują pensji.

- Gwarantowany Fundusz Świadczeń Pracowniczych być może będzie musiał korzystać z pomocy budżetu państwa lub zaciągnąć kredyt na wypłaty świadczeń dla pracowników Stoczni Szczecińskiej - uważa wiceminister pracy Andrzej Zdebski. Według niego, upadek Stoczni Szczecińskiej stawia fundusz w bardzo trudnej sytuacji.

- Jeżeli Funduszowi nie wystarczy środków własnych, to będzie musiał pozyskać pieniądze z innych źródeł, czyli albo od budżetu, albo z kredytu - stwierdził. Nie chciał sprecyzować, w jaki sposób budżet mógłby wspomóc Fundusz. Nie potrafił też ocenić, jaką dokładnie kwotę pieniędzy będzie musiał przeznaczyć Fundusz na świadczenia. Jego zdaniem, na pewno będzie to kilkadziesiąt milionów złotych. Prawo złożenia wniosku do Funduszu o świadczenia mają wszyscy pracownicy upadłego zakładu. - Teoretycznie każdy, z 6 tys. pracowników będzie mógł to zrobić - powiedział wiceminister.

Reklama
Reklama

Kłopoty z wypłacaniem świadczeń w przypadku fali bankructw wielkich zakładów przewidywał w marcu dyrektor Funduszu, Lesław Abramowicz. Jego zdaniem, w takiej sytuacji Fundusz będzie musiał wypłacać pieniądze w ratach lub opóźniać wypłaty.

Pomoc dla stoczni nie może nigdy oznaczać angażowania środków publicznych bez gwarancji, a zwłaszcza nie może oznaczać ich przepompowywania z budżetu do kieszeni prywatnych. (...) Stocznia Szczecińska miała tylko 10-proc. udział Skarbu Państwa. Można powiedzieć, że w całości był to zakład prywatny. Jeżeli Skarb Państwa ma 10% udziałów, to znaczy, że ma 10% odpowiedzialności. Gdyby nie to, że upadek stoczni mógłby pociągnąć całą reakcję łańcuchową i 60 tys. pracowników grozi ograniczenie możliwości pracy, to motywacja rządu w takiej sytuacji byłaby znacznie mniejsza. Stocznia produkuje atrakcyjny produkt finalny, o nowoczesnej technologii i sprzedawalny. To zwiększa motywację do pomocy.

Problemy kolejnej stoczniZarząd Stoczni Remontowej Nauta SA w Gdyni złożył wniosek do sądu o przeprowadzenie postępowania układowego z wierzycielami. Wysokość zadłużenia wynosi 17 mln zł. Zarząd chce wstrzymania egzekucji długów przez komorników. Postępowaniem miałoby być objęte blisko 300 firm, a wysokość zadłużenia to około 17 mln zł. Bieżące zobowiązania wobec kontrahentów regulowane są terminowo, nie ma też zaległości w wypłacie wynagrodzeń. Zdaniem zarządu, do trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się spółka, przyczynił się wysoki kurs złotego w stosunku do dolara oraz brak zamówień na początku roku. Właścicielem 100% akcji w Naucie jest Skarb Państwa. Stocznia zatrudnia blisko 700 osób.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama