Ostatnie sesje wprowadziły duży zamęt w obozie byków. Jeszcze przed dwoma tygodniami bliżej nam było do zakończenia trendu bocznego wybiciem w górę. Ale od 3 czerwca wartość indeksu największych spółek spadła o 100 punktów i znajduje się już niemal dokładnie na poziomie dolnego ograniczenia konsolidacji.

Dziś byki będą bronić majowego dołka, znajdującego się na 1288,7 pkt. Przełamanie tego wsparcia będzie równoznaczne ze zmianą trend średnioterminowego z bocznego na spadkowy i tym samym zachętą do pozbywania się akcji. Biorąc pod uwagę czas, przez jaki indeks poruszał się w konsolidacji, realna będzie zniżka wskaźnika nawet do dołka z września zeszłego roku. Przez długi czas WIG20 zachowywał się lepiej od głównych światowych indeksów, które w szybkim tempie spadały (i spadają nadal) w kierunku jesiennych minimów. W przeszłości już zdarzały się takie sytuacje (kiedy WIG20 był wyjątkowo silny) i z reguły kończyły się okresem słabości naszego rynku.

W razie obrony wsparcia, opór popytowi może stawić już wczorajsza luka bessy, znajdująca się w obszarze 1305-1315 pkt. Jej znaczenia nie przeceniałbym, ponieważ została ukształtowana w czasie trendu bocznego. Dlatego z większą uwagą będę śledził, w razie próby wzrostu, jak indeks poradzi sobie z połową czarnej świecy 14 czerwca (1334 pkt.). Wczorajsza sesja, w czasie której WIG20 został wyciągnięty z 1278 pkt. do 1290,6 pkt. na zamknięcie, pokazuje, że byki nie zamierzają poddać się bez walki. Również na wykresach największych banków, które są głównymi sprawcami ostatniej fali spadkowej, widać próby powstrzymania przeceny. Mające największy wpływ na indeks Pekao utrzymuje średnioterminowy trend boczny, kurs BPH PBK wzrósł w trakcie notowań z 247 do 260 zł.

Wygląd wskaźników krótkoterminowych potwierdza, że jest szansa przynajmniej na powstrzymanie spadków. RSI sygnalizuje wyprzedanie rynku - wskaźnik znajduje się już na poziomie, przy którym w przeszłości na wykresie WIG20 kształtowały się lokalne dołki.