Maria Dobrowolska, prezes IDM, zapewnia, że brokerom zależy na tym, by inwestorzy czuli się komfortowo i bezpiecznie. - W biurach maklerskich, tak jak w każdej firmie, istnieje ryzyko popełnienia błędu. Niestety, bardzo często inwestorzy, jeśli nie udało się załatwić sprawy bezpośrednio z biurem, nawet nie próbowali dochodzić swoich racji. Odstraszały ich koszty oraz czas, jaki jest do tego potrzebny przy kierowaniu sprawy do Komisji lub sądów powszechnych - mówi.
Jej zdaniem, także nieznajomość zagadnień rynku kapitałowego przez przypadkowo dobranych sędziów sprawiała, że umarzali sprawy. Tłumaczyli to niską szkodliwością społeczną czynu. Ponadto nawet ukaranie przez Komisję nieuczciwie działającego brokera nie gwarantowało żadnej satysfakcji finansowej dla poszkodowanego.
Słabo funkcjonowała także dotychczasowa formuła Sądu Izby, która zakładała, że najniższa opłata wynosi 5 tys. zł, co skutecznie odstraszało drobnych inwestorów. - Teraz proponujemy, aby sprawy, w których roszczenie strony nie przekracza 20 tys. zł, rozstrzygane były w postępowaniu uproszczonym, po wniesieniu opłaty rejestracyjnej zaledwie 200 zł - informuje prezes IDM.
Strony przedstawiają na jednej rozprawie swoje racje, a arbiter podejmuje decyzję. Jest ona wiążąca dla domu maklerskiego, ale niekoniecznie dla jego klienta. - Jeśli nie czuje się usatysfakcjonowany, może skierować sprawę do sądu powszechnego albo Sądu Polubownego Izby - zapewnia M. Dobrowolska.
Każda ze stron wybiera swojego arbitra w sądzie IDM, a ci ustalają tzw. superarbitra. Mogą być to osoby cieszące się zaufaniem stron, lub ktoś z listy arbitrów prowadzonej przy IDM, która składa się z dwudziestu prawników i maklerów. W tym przypadku opłata wynosi maksimum 8% wartości przedmiotu sporu, ale nie więcej niż 80 tys. zł. To i tak taniej niż w sądach powszechnych.