Stoczniowcy ruszyli po 7.00 rano. Najpierw udali się pod gmach Urzędu Miejskiego, gdzie mieści się Powiatowy Urząd Pracy. Nieśli ze sobą flagi biało-czerwone oraz transparent z napisem "Miller, Piechota stocznia wam nie wybaczy". Skandowali m.in.: "Złodzieje! Chcemy chleba! Pracy, płacy, nie zasiłku".

Spod urzędu kilkutysięczny tłum udał się na trasę wjazdową i wyjazdową z miasta, blokując po drodze największe skrzyżowania w mieście. Policja próbowała skierować maszerujących na jeden pas ruchu. Wówczas doszło do drobnych przepychanek. Ostatecznie oceniany przez policję na około trzy tysiące tłum pracowników stoczni zablokował Trasę Zamkową i ulicę Energetyków, czyli odciął większą część miasta. Tam stoczniowcy usiedli na jezdni i torowisku tramwajowym. Kordon policyjny bezskutecznie próbował siłą zepchnąć z jezdni protestujących. Ostatecznie policja odstąpiła od zamiaru zepchnięcia tłumu, co zostało nagrodzone przez stoczniowców oklaskami. Po niespełna półgodzinnej blokadzie protestujący postanowili powrócić do stoczni, skąd spokojnie rozeszli się.

Wczoraj na specjalnie zwołanej w tym celu konferencji prasowej przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "S" Mieczysław Jurek poinformował, że firma z Włoch chce zainwestować w upadającą Stocznię Szczecińską. Chodzi o Intertrad Shipping Company, która miała przed miesiącem wystąpić za pośrednictwem włoskiej ambasady w Warszawie ze swoją ofertą do Ministerstwa Gospodarki.