Obecnie oprocentowanie funduszy federalnych w USA znajduje się na najniższym poziomie od 40 lat - 1,75%. Jest to efektem bezprecedensowej serii obniżek oprocentowania przez Fed w ubiegłym roku, co zapobiegło wejściu amerykańskiej gospodarki w fazę głębszej recesji. Od kilku miesięcy rynek czeka już na zaostrzenie rygorów polityki pieniężnej, jednak - zdaniem analityków - nie nastąpi to raczej podczas obecnego posiedzenia.
- Fed raczej pozostawi podstawowe stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Ostatnie dane makroekonomiczne pokazują bowiem, że ożywienie w amerykańskiej gospodarce jest wolniejsze niż się spodziewano - powiedział PARKIETOWI Christian Stocker, analityk z monachijskiego banku HVB Group. Podobnego zdania jest cytowany przez Bloomberga Benjamin Herzon, ekonomista z instytutu ekonomicznego - Macroeconomic Advisers w St. Louis.
- Dwie rzeczy są niezbędne, aby bank centralny mógł podnosić stopy - zmniejszenie bezrobocia oraz wzrost wydatków kapitałowych. Moim zdaniem, jest jeszcze za wcześnie na podwyżkę stóp, ponieważ jest wciąż zbyt mało sygnałów świadczących o powrocie gospodarki na ścieżkę silnego wzrostu - stwierdził amerykański specjalista.
Niemniej istotną sprawą, jak polityka pieniężna, jest też ocena gospodarki dokonywana przez Rezerwę Federalną. - Wydaję się, że ocena perspektyw gospodarki USA będzie nieco lepsza niż jeszcze miesiąc temu - twierdzi Christian Stocker. Prawdopodobnie w swoim wystąpieniu szef Fed Alan Greenspan zasugeruje, że podwyżka stóp będzie możliwa podczas kolejnego posiedzenia w sierpniu.