Cena ropy naftowej wzrosła wczoraj do poziomu najwyższego od miesiąca. Przyczyną były obawy, że ciągła obecność sił izraelskich na Zachodnim Brzegu i amerykański apel o usunięcie palestyńskiego lidera mogą skłonić arabskich producentów do zakłócenia dostaw.
Irański minister ds. ropy Bijan Namdar Zanganeh po przybyciu do Wiednia na posiedzenie OPEC powiedział, że obecne napięcie na Bliskim Wschodzie sprzyja wzrostowi cen ropy. W tej sytuacji ministrowie z Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej zamierzają dzisiaj pozostawić wydobycie na obecnym poziomie, najniższym od czasu wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. Od początku ub.r. OPEC cztery razy zmniejszał wydobycie. Popyt na ropę w ub.r. spadł, a w tym wprawdzie rośnie, ale w tempie o ponad połowę wolniejszym niż w latach 90.
Członkowie OPEC być może pod koniec roku zdecydują się na podniesienie wydobycia, zwłaszcza jeśli dojdzie do zakłóceń dostaw z Iraku lub wyraźnie przyspieszy światowa gospodarka. - Wszystko zależy od tempa wzrostu gospodarczego i od sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie - powiedział reporterom minister Zanganeh na lotnisku w Wiedniu. Algierski minister ds. ropy Chakib Khelil potwierdził, że jest zgoda członków OPEC, aby nie zmieniać poziomu wydobycia.
W nocy z poniedziałku na wtorek amerykańska armia zajęła miasto Hebron, a nieco wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych George W. Bush wezwał Palestyńczyków, by usunęli Jasera Arafata, jeśli chcą mieć poparcie Ameryki dla planów utworzenia niepodległego państwa.
Ten kolejny wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie zbiegł się w czasie ze zwiększeniem popytu na benzynę w Stanach Zjednoczonych w związku z rozpoczęciem już na dobre sezonu wakacyjnego.