Sprzyja mu swoisty automatyzm. Kiedy pojawia się groźba kryzysu na jednym rynku wschodzącym (emerging market) zarządzający aktywami funduszy hedgingowych zmuszeni do uzupełniania depozytów natychmiast próbują sprzedać walory innych państw zaliczanych do tej samej kategorii. Nawet wówczas, kiedy ich kondcja jest w miarę dobra i nie ma bezpośredniej groźby rozszerzenia się kryzysu.
Rosnące zagrożenia dla stabilności finansowej Brazylii związane z popularnością kandydującego w wyborach prezydenckich działacza związkowego skłoniły zarządzających do sprzedaży obligacji rosyjskich i meksykańskich. W ciągu trzech dni, z powodu spadku cen, rentowność papierów dłużnych wyemitowanych przez Rosję wzrosła o 14%, meksykańskich zaś o 17%.
Brian Gendreau, specjalista od emerging markets w banku inwestycyjnym Salomon Smith Barney, jest skłonny uznać to za "klasyczny przykład zarazy" (contagion).
Mimo że od końca 1998 r., kiedy niewypłacalność ogłosiła Rosja, indeks J.P. Morgan, odzwierciedlający notowania obligacji państw emerging markets, do końca maja zyskał 99%, niektórzy inwestorzy obawiają się wybuchu nowych kryzysów.
Próbują ich uspokoić analitycy, zwracający uwagę, że kraje zaliczane do rynków wschodzących w ostatnich latach zdołały stworzyć mechanizmy w pewnym stopniu zabezpieczające je przed rozszerzaniem się "zarazy".