Powołując się na dobrze poinformowane źródła z otoczenia Busha, "The Wall Street Journal" pisze, że wprawdzie administracja prezydenta nie ma zamiaru skrócić kończącej się w 2004 roku kadencji Greenspana, niemniej musi przygotować plan awaryjny na wypadek, gdyby ten 76-letni mąż opatrznościowy gospodarki amerykańskiej nie mógł dłużej pełnić swoich obowiązków.

WSJ twierdzi, że dyrektor ds. spraw personalnych Białego Domu Clay Johnson już kilka miesięcy temu otrzymał poufne zadanie znalezienia ewentualnego następcy Greenspana. Największym problemem jego misji jest fakt, że prezydencka Partia Republikańska nie potrafi znaleźć w swoich szeregach osoby, która byłaby w stanie przejąć obowiązki prezesa Rezerwy Federalnej. Najpoważniejszymi kandydatami do tej funkcji są wprawdzie Lawrence Lindsey, przewodniczący Rady Ekonomicznej Białego Domu, oraz podsekretarz skarbu John Taylor - lecz nikt poza ich najzagorzalszymi zwolennikami nie uważa, by mieli wystarczające przymioty osobiste, aby godnie zastąpić charyzmatycznego Greenspana.

Najbardziej naturalnymi kandydatami na następców Greenspana wydają się być: 68-letni William McDonough, prezes Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, oraz 50-letni wiceprezes Fed, Roger Ferguson. Szkopuł w tym, że obaj są demokratami.

Nominację na prezesa Fed Greenspan otrzymał w 1987 roku z rąk prezydenta Ronalda Reagana. Choć wciąż pozostaje w dobrej kondycji, nie należy zapominać, że jest najstarszym prezesem w historii Fed. Poprzedni rekord długowieczności dzierżył Arthur Burns, który skończył kadencję prezesa Rezerwy Federalnej w 1978 roku, mając 73 lata.