Trzy największe banki ze Stanów Zjednoczonych pod względem kapitalizacji - J.P. Morgan, Citigroup i Bank of America zastosowały interesującą metodę, mającą na celu zwiększenie udziału w rynku obligacji korporacyjnych. Najpierw zdecydowanie uaktywniły się na rynku kredytowym, a potem zachęciły klientów, którzy pożyczyli od nich pieniądze, do tego aby wybrali ich jako gwarantów emisji obligacji. W grupie banków, które wybrały takie rozwiązania, nie znalazł się Merrill Lynch, w efekcie czego koordynował on w tym roku trzy razy mniej emisji obligacji korporacyjnych niż w tym samym okresie ub.r. i w rankingu spadł z pozycji drugiej na ósmą.
Pozycja lidera przypada w tym roku J.P. Morgan, który wyprzedza, należący do Citigroup, bank inwestycyjny Salomon Smith Barney, zeszłorocznego lidera, i Lehman Brothers. Trzecia z tych instytucji awansowała o dwa oczka w porównaniu z ubiegłym rokiem dzięki obsłudze emisji papierów General Electric.
Ogólnie gwarantowanie emisji obligacji stało się w ostatnich miesiącach bardzo opłacalnym biznesem dla potentatów z Wall Street. Dzięki tej działalności choć częściowo zdołały one zrekompensować gorsze wyniki, jakie w rezultacie rynkowej dekoniunktury notują z gwarantowania emisji akcji i na rynku fuzji i przejęć. W tym roku sprzedaż obligacji korporacyjnych w USA była na mniej więcej takim samym poziomie, jak w analogicznym okresie 2001 r., czego nie można powiedzieć o emisjach akcji i fuzjach. Według danych Bloomberga, w Stanach Zjednoczonych spółki sprzedały już obligacje za łączną kwotę 340 mld USD. W całym ubiegłym roku kwota ta wyniosła 915 mld USD.