Ekonomiści o rezygnacji Marka Belki
i założeniach budżetu na 2003 r.
Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego
Rynek jest tak oszołomiony, że nie pojawiły się, jak dotąd, żadne plotki na temat następcy ministra Belki. Nie wiem, kto mógłby nim zostać. Nie zastanawiałam się nad tym, jestem bardzo zaskoczona całą sytuacją. Na rynku doszło do małej paniki. Natychmiast rozpoczęła się wyprzedaż złotego. Stracił ponad 1% do koszyka walut, osłabił się rynek obligacji. Nie wszyscy uczestnicy rynku mieli czas zareagować na to, co się stało, sądzę więc, że dziś rynek będzie nadal odreagowywał dymisję M. Belki. Dopóki nie poznamy szczegółów dotyczących przyczyn jego odejścia, nie zostanie przedstawiony jego następca, nie odniesie się on do założeń budżetowych, na rynku będzie się utrzymywać niepewność, która nigdy nie jest czynnikiem pozytywnym. Nie doradzałabym jednak ucieczki od złotego, czy naszych obligacji. Nie ma ku temu przyczyn. To nie pierwszy minister finansów, który podał się do dymisji.
Skala planowanego na przyszły rok deficytu budżetowego snie jest jakąś niespodzianką. Pojawiały się przecież różne kwoty: 40 mld zł, 46 mld zł, 45 mld zł, ponad 42 mld zł. Przyjęta kwota mieści się w tych przewidywaniach. Założenia makroekonomiczne nie odbiegają specjalnie od prezentowanych wcześniej. Trudno ocenić, jak rynek zareagował na ustalenia rządu w tym zakresie, ponieważ zostały opublikowane w tym samym czasie, co decyzja o dymisji Marka Belki.