"Warunkiem wejścia do całego interesu jest, aby oprocentowanie, które zaoferuje bank (...), nie przekraczało stawki WIBOR plus 1,5 punktu procentowego" - dodał. Według ministra jeśli bank przekroczy ten próg, to nie będzie mógł uczestniczyć w rządowym programie pomocy dla zaciągających kredyty mieszkaniowe. "Wydaje się, że każdy bank, który poważnie myśli o działalności kredytowej, powinien być zainteresowany wejściem w nasz program" - powiedział. We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów mieszkaniowych o stałej stopie procentowej na poziomie 8 proc. "W szczególnych przypadkach minister finansów w porozumieniu z ministrem infrastruktury i szefem urzędu mieszkalnictwa może podjąć decyzję o zmianie tego oprocentowania do 9 lub 7 proc. W tych granicach może się wahać oprocentowanie" - powiedział Pol. Zaznaczył jednak, że zmiana oprocentowania będzie dotyczyć tylko nowych kredytów. Zgodnie z zaproponowanym przez rząd mechanizmem państwo będzie dopłacać do oprocentowania kredytów rynkowych. Kredytobiorca będzie natomiast rozliczany przez bank według stałej stopy procentowej. Państwo zakłada, że stopy rynkowe spadną i wówczas odzyska zaangażowane w program środki. Dopłaty będą mogły być udzielone, jeśli kredyt zostanie zaciągnięty nie tylko na cele związane z zaspokojeniem własnych potrzeb mieszkaniowych przez osoby fizyczne, ale również na remonty budynków mieszkalnych, dokonywane przez osoby fizyczne i prawne (np. gminy, spółdzielnie mieszkaniowe), a także wspólnoty mieszkaniowe. Kredyt nie będzie jednak mógł być udzielony na remont lokali i mniejsze naprawy budynków, ponieważ w tych przypadkach może być bowiem stosowana ulga remontowa. Projekt zakłada, że kredyty będą udzielane na 20-25 lat, z wyjątkiem kredytów remontowych, które będą mogły być udzielane na krótszy okres (15-20 lat). Rząd nie ograniczył metrażu mieszkania i kwoty kredytu. Ponadto założył, że będzie można odliczać oprocentowanie kredytów objętych dopłatami w ramach obowiązującej od tego roku ulgi odsetkowej. Według Pola dzięki tej uldze kredytobiorca będzie płacił nie 8 proc., ale 6,5-6,8 proc. Program ma obowiązywać do 2005 roku. "Jest naszą ambicją, aby pierwsze kredyty były udzielone jeszcze w czwartym kwartale tego roku" - powiedział Pol. Dodał, że rząd szacuje, iż rocznie w ramach tego systemu będzie udzielanych 30-35 tys. kredytów, a łączna kwota dopłat może sięgnąć 2 mld zł. "Państwo decyduje się na pożyczenie znaczących kwot, bo sięgających ponad 1 mld zł na dofinansowanie kredytów w chwili obecnej" - powiedział minister. Według niego głównym sposobem pozyskania środków na dopłaty będą obligacje wyemitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). "Zakładamy, że będzie to bardzo atrakcyjny instrument dla funduszy emerytalnych. Nie zamierzamy jednak ich zmuszać do ich nabywania" - powiedział. Ponadto ustawa przewiduje, że mający powstać przy BGK Fundusz Dopłat może być dofinansowany z budżetu. O formie zasilenia tego funduszu ma decydować rząd.(PAP)